Poza tym znalazłam sobie nowe hobby. Uwagauwaga! Otóż, uwagauwaga, rozwiązuję, ale uwaga, całymi dniami, uwaga, rozwiązuję krzyżówki. Gniję na krześle, wypisuję długopisy i prawie ryczę, bo nie potrafię znaleźć synonimu słowa grat albo, co gorsza, nazwy tyłu statku. Czasem pomaga mi wujek google. Tłumaczę sobie, że w końcu, to, co podpowie mi wujek utknie w tej pustej bani i za kilka dni rozwiążę każdą krzyżówkę raz, dwa, trzy w minutę. Sama. Bo, tak po cichu, chciałabym być mądra. I chyba powinnam kończyć ten cały cyrk. Koniec zabawy w dziecko jachcętotuiteraz, bo ogólnie to nawet nie jest śmieszne.
A skoro mowa o dzieciach, odważę się ponarzekać na moje kochane koleżanki, którym spodobała się zabawa w szpiegów. Mogę jedynie sobie wyobrazić, jak w ich głowach zrodziła się myśl śledzenia mnie i p., podczas gdy my nawiązywaliśmy duchową więź ze słupem, czy śmialiśmy się z babuni z żelaskami na nogach. Może nawet widziały, jak przełamywałam strach przechodząc przez most zaraz nad wzburzonymi wodami słupii. Nie powiem, zabawa w tajniaków - pomysł kretyński. Tak, jak ze słabego serca słynę też ze słabych nerwów. Dałam im upust na miłym, niemiłym spotkaniu. Podobno powiedziałam o trzy, osiem słów za dużo. Ale to nic, to nic. Należało się. I teraz zastanawiam się, kto jest głupszy. Na ten czas, czas teraźniejszy, present simpul oczywiście one. Za chwilę będę to ja. O, już. Rozglądalam się, specjalnie nie odebrałam telefonu, żeby nie kłamać, no, ale kurwa, rozglądałam się. To ja jestem tą, której nie da się zrobić w konia. Przede mną nie można się ukryć, bo wykształciłam w sobie 6. zmysł. Mam silną intuicję i wyczuję wszystko. Fajnie jest żyć w sobie, można być wszystkim.
Umrę jako matoł, który nic nie osiągnął. Do swoich owoców będę mogła zaliczyć umiejętność palenia nosem.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz