niedziela, 31 stycznia 2010

stop breathing

nabrać powietrza, trzymać wytrwale, do granic. na jednym wdechu liczyć głośno do 50. nabrać powietrza. zatrzymać czas. jedyna chwila, kiedy masz wrażenie, że czas się zatrzymał. może i mógłbyś tak powiedzieć, gdyby nie nadal grająca muzyka i te cholerne mewy za oknem. one nawet nie dreptają. to ptaki są. ptaki, które nie dreptają. ale zamknij oczy. można tak w nieskończoność. potem bijesz się po głowie, że nie możesz wytrzymać dłużej niż 2 minuty i 14 sekund. za 10 sekund pewnie miałbyś mroczki przed oczami. 2 minuty i 24 sekundy - łał. bijesz się po głowie. nabierasz powietrza.

niedziela, 24 stycznia 2010

just stop

chyba jednym z najgorszych jest usłyszeć, że wiele ludzi tak ma, ja też tak mam, nie jesteś jedyna. to jest chyba najgorsze. bo to coś jakby, jesteś-jak-każdy. jak miliony, zwykły kowalski, czy nowak, jan, michał. starania są do dupy. a ja słyszę to non stop. i nie stać mnie na więcej.

środa, 20 stycznia 2010

salvum me fac

-wyglądasz strasznie
-nie, po prostu mi nie zależy


salvum me fac, deus
salvum me fac, deus, quoniam intraverunt aquae usque ad
animam meam

piątek, 15 stycznia 2010

hurahura

koleżanka mi pisze, że mam pałę z historii. i to jest wstyd. nie, że pała, to nie wstyd. każdemu może się zdarzyć nie zaliczyć przedmiotu. raz, to że się nie umie, raz, że się nie chodzi, nie chce się, czy nie ma się ochoty. każdemu, przecież. wstyd, że wiem o tym od kogoś, kto nie jest nauczycielem. kto chodzi na lekcje regularnie. ktoś kto ma jako-taką frekwencję, niemalże bardzo dobrą, pisze mi, że mam pałę z historii. i, że nie było mnie przy tym. ja tej pały nie mam, bo nie chodzę. przecież mówiła mi, że na trzy nawet mogę się starać. więc bylam spokojna, bo trzy to spokojnie. ale nie chciało mi się, więc miało być dwa. okazało się, że to jeszcze niżej, bo jeden. ale ja zaliczę. tylko wstyd. nie przed nauczycielami, tylko przed innymi. bo wiedzą, że nie chodzę, a przecież mogę umieć, tylko nie chodzę i nic nie robię. wstyd, że nie potrafię mimo że mogłabym. i tak wyobrażam siebie w trzeciej ławce od ściany. za każdym razem tylko bazgrałam swoje, kreśliłam, nie słuchałam. a mogłabym, bez wysiłku. i to jest ten wstyd, choć tak naprawdę nie ma przed czym. ale ja to czuję i już. i jest mi wstyd, bardzo.
oh, za bardzo stachura mnie pochłania, za bardzo. bo teraz czuję się cala jego słowami. było mi potrzeba takiego zastrzyku. teraz nawet nienawiść, mimo że silna, jakaś nie moja.

niedziela, 10 stycznia 2010

cass

i didn't eat for three days so I could be lovely

wtorek, 5 stycznia 2010

emptiness

co by się nie działo, zawsze byyourside. to mój facet - to głupie, nie będę bronić. by your side.
jest przykro z wielu powodów. nie może być gorsze niż tomek, prawda? to była kompletna destrukcja, teraz będzie lżej. tylko dlaczego coraz częściej czuję nic. moje słowa znaczą nic. w tej chwili topnieję, wszystko się wypłukuje. nie potrafię mówić. głucho, pusto, ciemno, zniczym, bezniczego.
daj mi, boże-kurwa-siłę.