środa, 30 września 2009

pixiegeldof


a ty?
chcę do wrocławia

i to mi się podoba, trzeba mieć cel i do niego dążyć
oczywiście..


zostanę z niczym, z jeszcze większym niczym niż dotychczas. wszystko odbije się ode mnie echem, na setki miliony kilometrów. to ja, 0, 2, 1, 1, 2, 1, 0, 4, 1, nic. to-ja-nikt holá
nic nie jest nikomu potrzebne, więc będzie okey, w końcu święty, boski spokój. nic to przecież takie coś, czego nie ma. nic nie istnieje, nic nie ma prawa bytu, więcjestokey.
wszystko we mnie gnije, gubię się w słowach, które wylatują ze mnie z nieziemską łatwością. pluję nimi naprawoilewo, nie patrzę, czy ślina zatrzymała się na staruszce, czy może na najlepszym koledze z klasy. na nauczycieli leję wodospady. topią się, ale nie widzę żadnego STOP, wypełniam ich płuca tąkurewskąsłodkością po brzegi. potępiam każdego, wybuch prosto w twarz, szyderczy uśmieszek, fakju przed nosem, bach na ścianę.
zginę

poniedziałek, 28 września 2009

allalright

szczyt nerwów, roztelepane ręce, zęby kruszą się od nacisku. nieźle
rozpieprzony wewnętrznie, rozpieprzone wewnętrznie ciało, na zewnątrz robi się coraz rzadziej.
nieco pokruszona twarz, uszczerbiona w paru miejscach, nadłamana tam i tu, pod okiem zeszła farba, policzek pękł nienaprawialnie. rysa na rysie, milion warstw czarnego kurzu - już dawno powinno zniknąć. wieczny brud, do końca, na całe życie.
weź się ogarnij
chlast

piątek, 25 września 2009

sweetheart


- kochałbym cię
- kochaj mnie
- proszę bardzo


Czas się położyć, czas spać, odpocząć, bo przyjemnie jest zamknąć oczy. Chciałabym móc zaśpiewać miserable but mine. Nie mogę. Więc przerywam w pół zdania i milczę do końca.
Już można nazwać mnie pedofilem?

środa, 23 września 2009

ericponti

nie wyobrażam sobie najbliższych 7 miesięcy. szkoła, nauka, houmłorks, nieprzerwane zmęczenie, bóle głowy, wycieńczenie, nauka, bezsenność, wyniszczenie, nadmiar energii, ekzams, drżenie rąk, bóle gardła, ze skrajności w skrajność, od jednego potknięcia do drugiego. nawet na starcie nie mam siły, w połowie padam na ryj, do mety nie docieram. coś wysysa ze mnie cały zapał jeszcze przed początkiem wszystkiego.
nie widzę tego. nie widzę jutra, zatydzień, zakiedyś. dziwny niefart.
wciąż chcę napisać, ale jakoś tak głupio mi nawet. nie mogę oswoić się z myślą, że nie da rady wrócić. chciałabym ulec wypadkowi, stracić pamięć, walić wszystko i pomachać. bez podchodów, zbytnio nie myśleć, wpaść w dz
iurę bezpamięci.
i dam radę, wejdę tam, napiszę, wyjdę zadowolona i równie zadowolona odbiorę wyniki. wyślę je i pieprzyć mamęitatę, aloha, sajonara, bajbaj. tu me manques

wtorek, 22 września 2009

coda

Śniło mi się, że do matury zostały dwa tygodnie, a ja i moje przygotowania były w najdrobniejszym proszku. Pyłek rozpierdalacz. Pierwsza myśl po każdym przebudzeniu: dzisiajzacznęczytaćlektury, dzisiarozpiszęogółwszystkiego, dzisiajzacznęsięuczyć. łan tu fri i jest wieczór, i chce się robić tylko nic. Następnego dnia, o 6 rano rzucam budzikiem o ścianę i mówię, że niedamradywstać. Szkoła ssie. Codzienny maraton po portalach internetowych i ściemnianie, że pani od polskiego dzisiaj o nas zapomniała, że dostałam 5, że byłam w szkole. Niech mnie ktoś chlaśnie w ryj. Widzę jak moje stopy grzęzną w błotku, o, już kolana. Zatapiam się coraz głębiej, czuję jak coś skręca się w żołądku. Skręca żołądek. Zakopuję się w tym syfie, idę na dno, wypływam, dławię, krztuszę, łapczywie chwytam resztki powietrza, co by się nie udusić. Kulę się tak mocno, że łokcie wbijąją mi się pod żebra. Odcinam dopływ krwi do stóp, jest zimno. Topię się w dziwnym uczuciu tęsknoty niewiadomozaczym. Zdzieram paznokcie.


on risque de pleurer un peu si l'on s'est laisse apprivoise

piątek, 18 września 2009

rui (18.09. 01:03)
buziaki

środa, 16 września 2009

hallelujah

Mam cholerne szczęście. Mam cholerne szczęście, bo w głowie trzymam masę wspomnień. Łupawa - najpiękniejsze dni, włochy z kochaną, łupawa, melina, baszta, moto, gimanzjum, łupawa, t.y, szkoła policji, chlory, kaszeby, wrocław, woodstock, karwno, urodziny, imprezy, ogniska, jezusy, sułkowskiego. Wszystko ze mnie zeszło. Wyję w dłonie. Od dawna potrzebowałam takiego chlast! po ryju. Nie potrafię układać zdań, kiedy jest mi dobrze. cya


to nic, jutro i tak będzie gorzej.

sobota, 12 września 2009

i'm not done



Na PP zostawiłam pustą tabelkę. Nie posiadam żadnych umiejętności, nic nie osiągnęłam, nie mam wad i zalet, a doświadczenie zawodowe równa się zeru. W rubrykę zainteresowania wpisałam film i kulturę japońską. Kto nakręcił léon'a ?

czwartek, 10 września 2009

so cold





Nie mam już siły. Tak zimno..

wtorek, 8 września 2009

XXZ

Dzień był okropny. Ale nie zakańczając go, nie stawiając kropki - nadal jest potworny. Teraz już wszyscy nauczyciele mają mnie na czarnej liście i vice versa. XXZ odnosi się do nauczyciela w sposób arogancki i ironiczny. XXZ jest ignorantką. XXZ zachowuje się w sposób niegrzeczny i niegodny liceum ogólnokształcącego. XXZ zadziera nosa, a jej wulgaryzm w stosunku do kolegi z ławki bije rekordy. XXZ nie integruje się z klasą, trzyma się na uboczu. XXZ pyskuje do wice dyrektorki. XXZ komentuje każdy żart rzucony przez rówieśników. XXZ pierdoli szkołę od piwnicy po sam sufit. XXZ nie przebiera w słowach przy pokoju nauczycielskim. XXZ morduje wszystkich w myślach. XXZ szydzi, kiedy tylko znajdzie okazję. XXZ stała się konfliktowa i impertynencka, ale to już jasne. XXZ jest niekulturalna, opryskliwa i nadużywa wulgaryzmów. XXZ napisała próbną maturę z angielskiego na 80%. XXZ rok temu zaliczyła na 86%. XXZ nie czyta lektur. XXZ nie uczy się w ogóle. XXZ się boi. XXZ spuszcza wzrok, kiedy dostaje po głowie. XXZ uśmiecha się, kiedy dostaje po głowie. Dla XXZ doprowadzenie do szału nauczyciela jest swego rodzaju wygraną. XXZ jest opryskliwa. XXZ płacze w sobie. XXZ nie wie, dokąd ma iść na studia. XXZ nie wie, z czego pisać maturę. XXZ wie, że nie poradzi sobie z rozszerzonym językiem angielskim i geografią. XXZ skończy marnie. XXZ mówi, że pojedzie z kolegą na rowerze w świat, bez jego zgody. Bo kolega XXZ też nie idzie na studia. XXZ lost her way. Mama XXZ kupiła garnki za 3 tysiące. XXZ dąży do tego, by na ostatecznym świadectwie mieć zachowanie poprawne. XXZ ma 4 godziny nieusprawiedliwione. XXZ to śmierdzący na 85587839657368957211201,(3) km leń XXZ nie chodzi na wf i matematykę. XXZ ma świadomość, że wszyscy mają ją za zero. XXZ jest ponadto. XXZ jest tak zbuntowana, że mama koleżanki XXZ nie wie, co mówić. XXZ ma nadzieję, że życie ją ominie. XXZ tęskni. XXZ potrzebuje kogoś, z kim mogłaby spać w jednym łóżku. XXZ codziennie umiera na nowo.

poniedziałek, 7 września 2009

king sebastiao

W trakcie rozmowy z rui. Bbl, więc postanowiłam na świeżo coś teges. Dogadujemy się, ale nie mogę przestać pisać iwantto, iwould, ican't, ilike, ilove, i i i i, jajajaja. Pieprzone ja. Trochę się boję.
Nie wraca przez długi czas, coś się stało z komputerem. Przez moment przestraszyłam się, że już dzisiaj nie wróci. Chciałam złapać za telefon i zadzwonić, czy wszystko ok, czy będzie. Brawo. Gratuluję pomysłowości. Dziwnie mi.

piątek, 4 września 2009

so easily

chyba czas odpisać.

coco

Czas na przemyślenia tej, której zakupy sprawiają ogromną przyjemność.
Chciałabym mieć dużo pieniędzy, kupić wszystko, na co mam ochotę bez patrzenia na cenę, niczego sobie nie odmawiać, by mieć to drugie. Mama mówi, że trzeba było znaleźć sobie pracę w wakacje. Może i prawda, ale myślę, że w życiu jeszcze się napracuję, a na razie odgrywam rolę ucznia. Nie za dobrze się w niej czuję, ale nic nie poradzę przecież. Chociaż ostatnio usłyszałam, że nie ma rzeczy niemożliwych. Nie utkwiłoby mi to w pamięci, gdyby wyszło z ustekranu innej osoby. Nawet mogłabym za to zjechać autora słów, ale tak się nie stało. Pomyślałam i rzeczywiście ma rację. Nawet jeśli coś jest nieracjonalne, trzeba pamiętać o możliwości, że coś ma całkiem inny obraz niż ten, na który patrzymy. you know what i'm mean. Ale do rzeczy. Jestem pusta, tak jestem pusta. Uważam, że peniądze w portfelu polepszyłyby mi humor. Żyję w świecie, gdzie trzeba być trendi i czy może wczoraj nie mialaś na sobie tej bluzki? Śmieję się z trampek na szpilce, w których widziałam dzisiaj dziewczynę ze szkoły. Patrzę z pożałowaniem na chłopaka w sandałach i białych skarpetkach. Szydzę z tej, która nosi różową koszulkę do czerwonych spodni. I wcale się nie kryję z moją miną jestemlepsza. Ale wiemy, że to tylko pozory. see ya

Rui jest naprawdę wspaniały, znów uśmiecham się do monitora.

środa, 2 września 2009

goddamnyou

it'saprettydaytolie, spójrznasiebiepowiedzkimtyjesteś - co to właściwie ma być? no pytam
Co takiego zrobiłam, że mam czuć się winna? Wyrażałam swoje myśli i emocje? To takie złe, c'nie? Co by ci dało czytanie
mnie? Byś skomentowała 'gunik, weź ty' albo 'co się dzieje w twojej głowie :| ', jak ostatnio? Sorry, że dobierasz sobie przyjaciół, którym nie możesz się wypłakać - sama przyznałaś. Sorry, że nie jestem tobą. Nie chciałam, żebyś o wszystkim wiedziała. Nie jestem kłamcą.


wtorek, 1 września 2009

icouldloveyou



tak blisko, mogłam cię dotknąć.