szczyt nerwów, roztelepane ręce, zęby kruszą się od nacisku. nieźle
rozpieprzony wewnętrznie, rozpieprzone wewnętrznie ciało, na zewnątrz robi się coraz rzadziej.
nieco pokruszona twarz, uszczerbiona w paru miejscach, nadłamana tam i tu, pod okiem zeszła farba, policzek pękł nienaprawialnie. rysa na rysie, milion warstw czarnego kurzu - już dawno powinno zniknąć. wieczny brud, do końca, na całe życie.
weź się ogarnij
chlast
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz