czwartek, 30 kwietnia 2009

teachin' myself to dream

Nie cierpię moich snów. Wszyscy gadają, że są dziwne, pojebane, ale zajebiste, śmieszne etc. Dla mnie są zwyczajne. Schrony przeciwwilcze na latarniach, łażąca za mną sadako, czy superherosi - codzienność. Nie mam siły się nad tym rozczulać, tyle starczy. Po za tym, nawet w swoich snach jestem nikim.


wtorek, 28 kwietnia 2009

i dress myself in fuckin' lies, guess what?

Pierwszy raz w życiu mam problem z ubraniami na imprezę. Zawsze tee, jeansy, coś się walnie na szyję i jest ok. A teraz? Głupio tak znowu być na językach ludzi z klasy. Ledwo co pozbyłam się jednej ploty, nie chcę ich prowokować. Z drugiej strony jesli za bardzo się wystroję tez będzie źle.
Chcę, żeby w. ze mną tańczył, s., żeby znowu się do mnie kleił, s., żeby upił się przeze mnie na smutno, a ci inni, żeby po prostu bali się podejść. Przez chwilę. Nienawidzę tego, ale fajnie by było móc pokazać im, że wcale mi nie zależy. Przecież potrafię sprawić, żeby czuli się cholernie źle, potrafię spieprzyć im wieczór. Za t. p. w. k. i innych.

punk rock t-shirt, black cap and tatoo - the first things i noticed about you, żółwik

środa, 22 kwietnia 2009

listen now

Tak szczerze mówiąc to chyba nie mam już siły na nic. Nie wiem czego mi trzeba do regeneracji, nie wiem. Do szkoły nie chce mi się chodzić kompletnie. Budzę się: 'to nie jest dobry dzień na szkołę' i zostaję w domu. Prześlizguję się przez sprawdziany z małą pomocą kolegów i ściąg, mimo że nawet nie wiem co na nich jest. Modlę się, żeby zakrzewska nie wybrała mnie do odpowiedzi kiedy będę ją mijać w drzwiach; proszę, aby długopis rycha nie spadł na moim numerku. Na razie dobrze mi to wychodzi, nie licząc małych niewypałów. Jutro sprawdzian - sinusy, cosinusy, srusy, cotangensy. Do matmy zbierałam się 3 godziny, przerzuciłam kartki i chyba umiem. Jutro wyjdzie, że jednak nie.
Za chwilę dadzą mi dowód do ręki, stanę się pełnoprawnym obywatelem. Powinnam mieć wszystko poukładane, każda myśl powinna być na oddzielnej półce, a te brzydkie powinny leżeć w śmietniku. Mówią, że muszę stać się odpowiedzialna i nauczyć się odpowiadać za swoje i cudze błędy. Powinnam naprawić siebie, a tymczasem kłócę się sama ze sobą, biję się w głowę i pakuję się w coraz większe i większe gówno. Posuwam się za daleko, o 3 razy dziennie za daleko. Oszukuję ludzi mówiąc, że mi zależy, jutro zmieniam zdanie i mówię, że jednak nie. Nie powinnam żyć ze sobą. Niech no ktoś spisze mi rzeczy, które powinnam zrobić. Ale tak dokładnie, krok po kroku, sekunda po sekundzie. Proszę o szczegółowy plan życia.
T. się nie odzywa. Sama też nie chcę pisać, bo wiem, że ta 'rozmowa' skończy się szybciej niż się zacznie. Chciałabym, żeby było jak wtedy.

when you told me i was special, it was the happiest moment for a long long time

wtorek, 21 kwietnia 2009

hate

Znowu czuję się jak worek gówna, jak obślizgłe ścieki kanalizacyjne, jak szambo wypełnione po brzegi. Tak, to szambo cuchnące na 84548974464879 kilometrów. Każę się zamknąć kiedy ktoś mówi, że może na mnie liczyć, wkurzam się słysząc komplementy. Na chama podłączam się na gg do ludzi, wysyłam smsy, byle tylko z kimś pogadać, a po 2 słowach odechciewa mi się wszystkiego. Mówię, na razie i sekundę po tym mam ochotę napisać 'jednak zostaję'. Ale nie piszę, idę. Od ok. 30 minut siedzę przed monitorem i próbuję coś tutaj naskrobać. Chcę pokazać choć część tego co czuję, ale mi nie wychodzi. Wiem, że to co miałabym napisać brzmiałoby mniej więcej jak wielkie, przeogromne: kurwaojapierdoleeeeeeeeeeeee, więc koniec.
"chodź, nauczę cię krok po kroku jak rozpierdalać sobie grunt pod nogami"

niedziela, 19 kwietnia 2009

sio

Czuję, że znowu robi mi się bałagan w głowie. Nie jestem dobra w porządkach. Idźidźidźiidźidźiddźidźidźidźidźsobiee

sobota, 18 kwietnia 2009

lost

Kapeć w mordzie, łeb napieprza niemiłosiernie, w żołądku przewraca mi się do tej pory, a i tak idę do moto. Nie po to, żeby posłuchać reggae, czy posiedzieć z dziewczynami - idę z nadzieją, że tam będziesz. I rozglądam się, patrzę na drzwi, przedzieram się wzrokiem przez te tłumy ludzi, po chuj. Wkurzasz mnie tym, tym, że przez ciebie robię takie głupoty. Żałosne.
Mam dość tego ciągłego marudzenia, użalania się nad sobą. Dosyć tego, że na pytanie "co u ciebie" odpowiadam: RACZEJ w porządku, z żalem w głosie. Jest fajnie, jest super, już nie zamulam, czasem nawet najgłośniej mówię. Nie chcę z tobą gadać, bo zobaczysz, że to co co tydzień obserwujesz wcale nie jest prawdziwe. Że JA nie istnieję. Nie chcę, żebyś był kolejnym, który ma mnie za dziwaka. Swoją drogą, muszę skończyć z 'zimną suką' i przestać patrzeć na innych 'jakbym chciała ich kopnąć'. Już sama nie wiem kim jestem. Pogubiłam się w sobie. Wszystkie moje cechy się pomieszały, prawdziwe z udawanymi. Nie wiem, które są mną.
Co mogę jeszcze napisać o moim 'dosyć tego'? Pieprzę to.


piątek, 17 kwietnia 2009

wieś party



szykuję się na grilla, w końcu bez ciebie, trzeba integrować się z klasą

czwartek, 16 kwietnia 2009

hole in my head

Coś dziwnego dzieje się z moją głową.. Pakuję pałeczki do torby, 5 minut później otwieram szufladę i co tam znajduję? Pałeczki, które powinny leżeć w torbie!
Wkładam słuchawki do kieszeni, idę do pokoju i kątem oka widzę słuchawki! leżące na łóżku.
"Który dzisiaj mamy? 16? To 26 do tablicy" Wracam, a działanie jest rozwiązane mimo że nie pamiętam, abym coś zapisywała.
Wchodzę w "wiadomości wysłane" i ku mojemu zdziwieniu jest tam jeden sms, o którym nie mam pojęcia.
Ostatnio często używam zwrotu 'dupa blada'

I jak to jest, że gadasz ze mną tylko po 'piwku', kiedy wracasz z artelier czy moto. Raz nawet byłeś w stanie napisać, że jesteśmy razem byle tamten drugi się ode mnie odpieprzył. Puszczasz te cholerne strzałki, a ja nigdy nie wiem co zrobić, nie wiem co się robi po dostaniu strzałki. Odpuścić? Zawsze piszę smsa, a później kończysz nawet się nie żegnając. !Ou, właśnie napisałeś, że zasnąłeś, sorry. Nie lubię cię. Jeszcze jednego nie skończyłam, a juz w drugie się pakuję.

sobota, 11 kwietnia 2009

hush

Przecież to bez sensu. Wszystko, co osiągnęła, cała wiedza, którą zdobyła, wszystko na marne. Zmarnowała 18 lat pracy swojej, rodziny, przyjaciół i każdego człowieka, który ja znał. Chyba się zesram przez te eznicze, ekokardki i eopisy na gg. Dobra, rozumiem - szacunek, tylko wyrażony w bardzo głupi sposób. Ten jej prostacki śmiech, wszędobylstwo, sposób mówienia, cała ona - takie wkurzające, nawet wkur***e. Teraz tyle osób oddałoby wiele, żeby móc usłyszeć jej głos. Nic nie wskazywało na to, że w czwartek-w tak ładną pogodę-kilka dni przed świętami-rzuci się pod pociąg. Każdy ma milion powodów, żeby targnąć na własne życie, tylko wydaje mi się, że J. miala za mało w głowie, żeby domyśleć się, że te jej problemy można rozwiązać w inny sposób. Nie pomyślała, że tam gdzie idzie się po śmierci wcale nie musi być lepiej. Samobójcy nie chodzą do nieba. Może, jak to miała w zwyczaju, chciała zwrócić na siebie uwagę. Może życie jej się znudziło. I znowu nie pomyślała chociażby o Edycie, która będzie miała ogromne wyrzuty sumienia po ich kłótni. Na pewno teraz żałuje każdego złego słowa na jej temat. Ciekawe co miała w głowie 10 sekund przed tym ostatnim krokiem.
I szczerze mówiąc, jedną z pierwszych myśli po tym jak się dowiedziałam, ze nie żyje był obraz jej zmasakrowanego ciała i chęć zobaczenia go na żywo. Ciekawe czy odleciała jej ręka, a może nie ma połowy brzucha. Co za psychodela.
Teraz można mnie zlinczować za tę notkę.

edit.
jak czytam tę całą n-k, i te wszystkie posty tej pieprzonej klasy, to mam ochotę napisać 'przestańcie już pierdolić, przyjaciele wielcy' już zapomnieli jak na nią pieprzyli, dopiero by była draka
ed.2
ale i tak opis wygrał "[*] ;( | WŚ ;]"

czwartek, 2 kwietnia 2009

goshh

wiza do japonii?! jak to?! 90 dni to za mało
wiza do chin? super, na kubę też, utah.. nie wiem gdzie będę jeździć, skąd mam wiedzieć jakie załatwiać // dupadupadupapauduapadupa

środa, 1 kwietnia 2009

i am jack's broken heart


mimo że w szkole patrzę na wszystkich z wyższością, nie mogę przestać myśleć, ze są lepsi. a przez gardło ledwo przechodzi mi ta tłusta jajecznica z cebulą
nie idzie mi w życiu

i znów ograniczam się do jednozdaniowych notek