poniedziałek, 30 marca 2009
środa, 25 marca 2009
tee
z mojej pierwszej wypłaty kupię t shirty: i love ny i supermana, i bjork
i've learned that: goodbyes will always hurt, pictures can never replace being there, memories forget the hard times, words can never replace feelings, and heros often go unsung spodobało mi się
i've learned that: goodbyes will always hurt, pictures can never replace being there, memories forget the hard times, words can never replace feelings, and heros often go unsung spodobało mi się
niedziela, 22 marca 2009
his name is comeback
Ludzie to gówno. Ogromny, śmierdzący worek gówna. Cześć, jestem g. Ubieram jakieś stare tee shirty, wytarte swetry, grzywkę mam rozczochraną, wory pod oczami, paznokcie nierówno obcięte, tak na szybkiego. Siedzę w łazience godzinami, siedzę w wannie, na wannie, na podłodze. Puszczam muzykę z telefonu, czasem głaszczę kota. W dzienniku mam same pały, przez 2 miesiące uzbierałam 19 godzin nieusprawiedliwionych. Na tle klasy.. prowadzę.
Jak to jest? Nic nie robię, a nie mam czasu. Ale ja niespójnie piszę. Więc.. nie mam czasu, z niczym się nie wyrabiam, ale ja przecież nic nie robię, więc z czym mam się wyrabiać. comeback
Albo mi się wydaje, albo na jutro trzeba przeczytać jakieś nowele, yy, ee. Nie potrafię niczego dokończyć. Wszystko zostawiam w proszku, nie potrafię się zorganizować. To my nie potrafimy dobierać ludzi.
Jak to jest? Nic nie robię, a nie mam czasu. Ale ja niespójnie piszę. Więc.. nie mam czasu, z niczym się nie wyrabiam, ale ja przecież nic nie robię, więc z czym mam się wyrabiać. comeback
Albo mi się wydaje, albo na jutro trzeba przeczytać jakieś nowele, yy, ee. Nie potrafię niczego dokończyć. Wszystko zostawiam w proszku, nie potrafię się zorganizować. To my nie potrafimy dobierać ludzi.
sobota, 14 marca 2009
hi, loser
Od jakiegoś już czasu zbieram się, żeby coś tutaj naskrobać. Ostatnio moje myślenie zatrzymuje się na zdaniu "matko, jaki ze mnie dzieciak". Coraz bardziej odczuwam olewający stosunek ludzi wobec mnie. Widzę, że nie traktują moich słów poważnie, słyszę tylko "oj, olga, olga". Przerywają w połowie zdania i jeśli jakaś osoba cudem zobaczy moją skwaszona minę, nawoła innych, by pozwolili mi dokończyć, po czym wracają do swoich spraw. Postanowiłam skończyć z przytulasami, ulimakami i innymi duperelami, przez które na ryjach innych pojawia się wielki banan i 2 guziki patrzące jakby z politowaniem. Zmienić się, by poczuć się lepiej, to dopiero dziecinne.
Byle co doprowadza mnie do szału. Jeśli nie wyląduję w szpitalu z popękanymi żyłami od ciśnienia, to jeszcze tu napiszę. Dzisiaj nie potrafię myśleć nad słowami.
Byle co doprowadza mnie do szału. Jeśli nie wyląduję w szpitalu z popękanymi żyłami od ciśnienia, to jeszcze tu napiszę. Dzisiaj nie potrafię myśleć nad słowami.
niedziela, 8 marca 2009
loser
loserloserloserloserloserloslelsoeollsoellsoeloeoroeosllseoorolsoelrosleorols
lo ser
l o s e r
LOSER
yeah
lo ser
l o s e r
LOSER
yeah
wtorek, 17 lutego 2009
these people aren't your friends.
Może się powtarzam, powtarzam milion razy, setny raz - nie chcę do tej popieprzonej szkoły. Już nawet nie gadam z chłopakami. Chciałam pogadać, wypowiadam 2 słowa, a za plecami słyszę 'Wiiiktorkuu, chodź tutaj!" i czuję na sobie ciało jakiejś jebniętej z klasy. Nici z rozmowy. Nienawidzę tych ludzi. Jeszcze, kurna, napisałam dziś sprawdzian z chemii. Imię, nazwisko, klasa, grupa // Z matmy właśnie mam się uczyć, ale kiedy mylę piątkę z siódemką, czuję, że jutro też oddam pustą kartkę. W piątek z biologii. Czuję, że nie mogę na nikogo liczyć, moja aspołecznośc dziś sięga zenitu. Jestem wykończona. Tylko narzekam.
piątek, 13 lutego 2009
ninja
Pierwszy raz od początku ferii poczułam, że zmarnowałam dzień. Nudzę się niemiłosiernie, piątek wieczór, a ja siedzę w domu - nie może mi to dać spokoju. Cały dzień smsów, szkoda, że nie z tą osobą, z którą trzeba. Milion pomysłów, bardzo, ale to bardzo głupich. fe, fe, sio. Nie zdobędę się na to, żeby zadzwonić, ani na przyciśnięcie 'wyślij'. Marzy mi się domówka z ludźmi z sułkowskiego, albo chłopakami z klasy.. no i tam gnieszką i pauliną. Pierwsze kroki zostały podjęte. Z dupy wszystko, jakieś wymiętolone. Nie mam sił.


"Jestem niższej klasy nieudacznikiem i nigdy nie pozwolę sobie na szczęście."

"Jestem niższej klasy nieudacznikiem i nigdy nie pozwolę sobie na szczęście."
czwartek, 12 lutego 2009
środa, 11 lutego 2009
bakayaro
Dzień z hubertem. Kwasy karboksylowe, pleśniki, pierwszy gambus i autobuss. Potem familia i dowiedziałam się, że jestem blada, ale to nic, bo mam świecący nos, co świadczy o jako takiej inteligjjencji. Zjedli cały obiad.. To nawet dobrze. I szczerze powiem, że nie chcę wracać do szkoły, zwłaszcza teraz, kiedy ferie mijają mi całkiem fajnie. Znowu wstawać o 5, wracać o 16.. nie, nie, to nie dla mnie. Patrzeć na te same ryje - uczniów, nauczycieli. Znowu obijać się na chemii i biologii, a na koniec ryczeć, że nie wiem co się dzieje na lekcjach. Nie lubiee

Hihihi, przyjeżdżasz w końcu ; ))
edit.
no i ch*j, koleś przejmuję się tobą, a kiedy w końcu nazywam cię dupkiem, ty próbujesz wzbudzić we mnie poczucie winy?! baaakayarooo, głupi bałwan >.<
Hihihi, przyjeżdżasz w końcu ; ))
edit.
no i ch*j, koleś przejmuję się tobą, a kiedy w końcu nazywam cię dupkiem, ty próbujesz wzbudzić we mnie poczucie winy?! baaakayarooo, głupi bałwan >.<
wtorek, 10 lutego 2009
i wanna be a cleaner, léon
Jestem wykończona po 3godzinnym sprzątaniu. Ścieranie kurzy, prasowanie, układanie, odkurzanie - gorsze niż wf z wacem. Dłonie mam jakieś brudne, nie mogę domyć. Jak by osiadł na nich wieczny kurz. Może to.. MAKUROKUROSKE! Nie..
A teraz coś z innej beczki: czy ktoś, do cholery, mógłby mi powiedzieć, co za oknem robi śnieg?!
Już było ciepło, już czułam wiosnę, patrzę przez okno, a tam to białe cholerstwo. Znowu zimno i jednak muszę kupić rękawiczki. A właśnie.. uzbierałam już 14 zł, czyli może mi starczyć na koraliki, hihi.
A teraz coś z innej beczki: czy ktoś, do cholery, mógłby mi powiedzieć, co za oknem robi śnieg?!
i ja wcale nie kocham zimy, wcale, a wcale
trzeci dzień nic..
sobota, 7 lutego 2009
silly me
Poszłabym sobie do jakiejś kawiarni, knajpy, gdzieś gdzie podchodzi do ciebie pani z notesikiem i długopisem w ręce i pyta, czy może przyjąć zamówienie. Został tylko tydzień, a tyle do zrobienia: spotkać się z palytem i błaszczem, z monykem, nauczyć kasiopa i huberta, nauczyć się sama, przepisać zeszyt z chemii i geografii, przeczytać nad niemnem (jasne). Zasypiam o północy, wstaję o 10, zaczynam się ubierać o 14, kończę 2 godziny później, kłócę się, nudzę, narzekam, kontempluję i wmawiam sobie, że brzuch staje się coraz mniejszy, a kostki w nadgarstkach coraz bardziej widoczne. 100 razy w ciągu dnia wchodzę na różne blogi z nadzieją, że może ktoś napisał coś nowego. Żeby tylko zająć się czymś choć na 2 minuty. A nóż-widelec-łyżka przeczytam coś, co skłoni mnie do dalszych przemyśleń.. wtedy kolejne minuty z głowy. Przeglądam youtube'a, photobloga, stylio, pudelka, dziennik, nautilusa, basha, blogspota, deviantarta, nasząklasę, filmweb, allegro, ebay'a, o2 i jestem cholernie zboredowana.
W łupawie było całkiem przyjemnie. Bez zatłoczonego baru, bez większości miejscowych i chyba właśnie to miało wpływ dobrą zabawę. Jolka jako żulo-sprzątaczo-nurek, kasiop jako goth, justyna - hm.. drzewo, wiktor jako wiktor, ja jako mała dziewczynka jolki z lat 70'. Zelikową prawdopodobnie wywiało, a sąsiad z góry na szczęście spał, kiedy skończył się alko. Hubert prawie podpalił chatę, a kasiop tym razem nie biegał w łóżku. W nocy przyszło do mnie makurokuroske, ale szybko zamknęłam oczy i sobie poszło. Babcia bawiła się prądem, lobussy buszowały w pokoju tatucha i było ogólnie przytulnie, tylko jakoś się nie nacieszyłam tą łupawą.
A piosenka, której już nikomu nie chce się śpiewać to: la la la la la la pedał pedał pedał. Oryginał w interwencji- koleś z dziennikiem zamiast gitary.
Starczy tego wszystkiego.
A tu agata(pseudo: młyńska). Poznałam bodajże na 17. urodzinach monyka. Źle się wtedy czułam w towarzystwie ludzi z szarych, chyba nawet ich nie polubiłam, poza właśnie powyższą. Strasznie kojarzy mi się z renią i tak samo szybko poczułam do niej sympatię. To było trochę głupie, bo robiłam jej mnóstwo zdjęć z ukrycia, ale za wszelką cenę chciałam ją zapamiętać. Bałam się, że nigdy jej nie zobaczę, jej obraz nie zapisze mi się w pamięci.. to naprawdę głupie. Ale mam zdjęcia, kilka razy spotkałam ją na mieście, znalazłam na n-k. To jest coś w stylu obsesji, geez.
W łupawie było całkiem przyjemnie. Bez zatłoczonego baru, bez większości miejscowych i chyba właśnie to miało wpływ dobrą zabawę. Jolka jako żulo-sprzątaczo-nurek, kasiop jako goth, justyna - hm.. drzewo, wiktor jako wiktor, ja jako mała dziewczynka jolki z lat 70'. Zelikową prawdopodobnie wywiało, a sąsiad z góry na szczęście spał, kiedy skończył się alko. Hubert prawie podpalił chatę, a kasiop tym razem nie biegał w łóżku. W nocy przyszło do mnie makurokuroske, ale szybko zamknęłam oczy i sobie poszło. Babcia bawiła się prądem, lobussy buszowały w pokoju tatucha i było ogólnie przytulnie, tylko jakoś się nie nacieszyłam tą łupawą.
A piosenka, której już nikomu nie chce się śpiewać to: la la la la la la pedał pedał pedał. Oryginał w interwencji- koleś z dziennikiem zamiast gitary.
Starczy tego wszystkiego.
Koniec, bo matka poraz kolejny poczuła władzę na światem i każe mi wyłączać komputer, mimo że mam ferie i jest dopiero 23.57. Do tego dołączył się ojciec, bo ja jestem ta głupia i najgorsza. Pieprzę to.
wtorek, 3 lutego 2009
cat power
Soo.. maj konsepszyn dotycząca przebrania na imprezę ma swój koniec w poszukiwaniach inspiracji, bezowocnych zresztą. Chciałam pójść w lateks, dres, pink, blue, ale skąd ja to teraz wytrzasnę?! Nie chcę nastroszonych włosów, makijażu nie do zmycia, rozdartych ubrań. Liczyłam na coś 'stylowego', coś niecodziennego, ale nie odpychającego(lateksu do tego nie zaliczamy ;p). Pójdę jutro do lumpa, poszukam okularów bez szkieł, jakiejś kiecki w stylu 60', czy jakiś tam, i będzie cool. O ile znajdę..
i feel so fuckin' empty
all right
Jak można być tak cholernie upartym? Albo jak można nigdy nie przyznać się do jakiegokolwiek błędu? No, chyba, że jest się na nie ślepym. Jak można być tak cholernie.. niereformowalnym człowiekiem. Nic nie dociera, pusto. Matka, tak? Całe miasto wycierałam oczy - 'mam katar'. Nienawidzę..
Nawet nie wiem co o tym pisać.
Nawet nie wiem co o tym pisać.
niedziela, 1 lutego 2009
comics
Chcę kupić trochę komiksów na allegro, powiększyć swoją mini kolekcję. Ale najpierw muszę zarobić kasę. Jak? Kupię koraliki, zrobię trochę kolczyków, powciskam dziewczynom z klasy za banalne ceny. Zamówię cuda i the end. Wszystko ładnie tylko skąd kasa na koraliki O_O Z tego co pamiętam ostatnią dychę na prezent dla matki przepiłam, a ojca nie mam co już prosić. Kto zaplanuje ze mną skok na bank?
sobota, 31 stycznia 2009
she lost her heart
i've forgotten already, świetnie. Mimo że wyobrażałam sobie każdą sytuację, nasze spotkanie, twój pogrzeb, mój pogrzeb, twój szpital, wypadek, kiedy twoja mama przynosi nam onigiri, kiedy gramy na ps2, oglądamy tv. Mimo że śniło mi się już wiele rzeczy, nigdy, przenigdy nie wysnułam myśli jak to jest kiedy cię nie ma. To znaczy jesteś, ale nie dla mnie. Przeżylam to kilka razy, ale nie dopuszczałam do siebie myśli, że to może się zdarzyć raz jeszcze, nie myślałam o powtórce. Nie wyobrażałam sobie jak to będzie. Więc proszę cię, nie fogottuj już.
to będą udane ferie
to będą udane ferie
Subskrybuj:
Posty (Atom)


