Od jakiegoś już czasu zbieram się, żeby coś tutaj naskrobać. Ostatnio moje myślenie zatrzymuje się na zdaniu "matko, jaki ze mnie dzieciak". Coraz bardziej odczuwam olewający stosunek ludzi wobec mnie. Widzę, że nie traktują moich słów poważnie, słyszę tylko "oj, olga, olga". Przerywają w połowie zdania i jeśli jakaś osoba cudem zobaczy moją skwaszona minę, nawoła innych, by pozwolili mi dokończyć, po czym wracają do swoich spraw. Postanowiłam skończyć z przytulasami, ulimakami i innymi duperelami, przez które na ryjach innych pojawia się wielki banan i 2 guziki patrzące jakby z politowaniem. Zmienić się, by poczuć się lepiej, to dopiero dziecinne.
Byle co doprowadza mnie do szału. Jeśli nie wyląduję w szpitalu z popękanymi żyłami od ciśnienia, to jeszcze tu napiszę. Dzisiaj nie potrafię myśleć nad słowami.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
oj Kłaku, nie mogę pisać za całą ludzkość i wszechświat, ale jako piotrek f. mogę zupełnie szczerze powiedzieć, że nie uważam Cię za dzieciną, choć zaliczam się do grona bananogębych gdy jesteś tą Olgą z "przytulasami, ulimakami i innymi duperelami". I myślę że nie jestem sam w tym. To nie jest jakiś pobłażliwy uśmiech czy coś. To że to jest słodkie i Kłakowe nie oznacza, że nie traktujemy Cię poważnie.
OdpowiedzUsuń