chujdupakurwasratatakutaskurwasrakachujkurwachujkurwachujchujchuj
jakie to przytłaczające, kiedy chcesz coś stworzyć, wszystko idzie po twojej myśli, co z tego, kiedy myśli są błędne i pieprzą sprawę. na całej-kurwa-linii. cóż za cholerna ekspresja plastyczna.
fajny jesteś
środa, 2 grudnia 2009
wtorek, 1 grudnia 2009
okurwa
instruktor mówi ładniejeździsz, chybaciękocham, nietylkomądra a i ładna.
mama mówi, ococichodzi, dlaczegomnietaktraktujesz, jesteś nie od po wie dzia lna.
tata mówi dobredziecko, nie-pyskuj.
siostra się śmieje.
czytam i odpisuję na maila, bo mi wtedy lepiej. i kreuję obrazy. i uśmiecham się mimowolnie. raz, drugi, chlast. nie powinnaś.
jaram się swoimi nowymi butami, które dostanę w poniedziałek. bo, co jak co, ale mama nie lubi rozklejonych butów, jej córka nie może chodzić w rwących się butach. a ja lubię. ojciec też mówi, żeby wywalić. przypominają mi o tym, kim jestem. jestem rozpierdalającymi się butami. krok, krok, krok w tył, krok w dół, dziura się powiększa, przez dziurę w pięcie wlewa się coraz więcej wody, wpada więcej i więcej kamyków.
potem straciłam przyjaciela.






mama mówi, ococichodzi, dlaczegomnietaktraktujesz, jesteś nie od po wie dzia lna.
tata mówi dobredziecko, nie-pyskuj.
siostra się śmieje.
czytam i odpisuję na maila, bo mi wtedy lepiej. i kreuję obrazy. i uśmiecham się mimowolnie. raz, drugi, chlast. nie powinnaś.
jaram się swoimi nowymi butami, które dostanę w poniedziałek. bo, co jak co, ale mama nie lubi rozklejonych butów, jej córka nie może chodzić w rwących się butach. a ja lubię. ojciec też mówi, żeby wywalić. przypominają mi o tym, kim jestem. jestem rozpierdalającymi się butami. krok, krok, krok w tył, krok w dół, dziura się powiększa, przez dziurę w pięcie wlewa się coraz więcej wody, wpada więcej i więcej kamyków.
potem straciłam przyjaciela.
sobota, 28 listopada 2009
werewolf
coś wypłukało mnie doszczętnie, coś wywiało emocje, coś wypaliło wnętrzności, obrosło umysł, w kamień zamieniło serce. zaczytuję się w focusach, bo chcę być mądra. będę zamęczać opowiadaniami o szkołach w przyszłości, o falach akustycznych w przestrzeni kosmicznej, będę odtwarzać powstawanie chmur. i przekonam każdego, że trucie morza czasem okazuje się pożyteczne. już nie będę musiała lać wody na rozszerzonej maturze z geografii, będę miała twarde dowody na moje słowa.
po wstrząsającym artykule, o tym, jak cukier szkodzi organizmowi postanowiłam ograniczyć spożywanie cukru do minimum. najlepiej do zera. tłuszczpocukrze jest najgroźniejszy, może zgnieść twoje organy, wiesz o tym?
zapomniałam o swoich idolach-ścierwach. kłopot w tym, że na ich miejsce nie przychodzi nikt nowy. zostały puste miejsca. nawet już nie ciepłe. łapię rozgrzaną żarówkę z nadzieją, że to mnie obudzi. może przeżyję jakiś wstrząs, który palnie mnie w łeb. porządnie, bo na razie wszystko jest po obrocie 360 stopni. to, co miało mnie uratować wgniata głębiej. czuję dyskomfort.
po wstrząsającym artykule, o tym, jak cukier szkodzi organizmowi postanowiłam ograniczyć spożywanie cukru do minimum. najlepiej do zera. tłuszczpocukrze jest najgroźniejszy, może zgnieść twoje organy, wiesz o tym?
zapomniałam o swoich idolach-ścierwach. kłopot w tym, że na ich miejsce nie przychodzi nikt nowy. zostały puste miejsca. nawet już nie ciepłe. łapię rozgrzaną żarówkę z nadzieją, że to mnie obudzi. może przeżyję jakiś wstrząs, który palnie mnie w łeb. porządnie, bo na razie wszystko jest po obrocie 360 stopni. to, co miało mnie uratować wgniata głębiej. czuję dyskomfort.
niedziela, 22 listopada 2009
maybenot
jestem ostrym zapaleniem trzustki ojca.
jestem niespełnionym marzeniem mamy.
jestem przeziębionym stawem mamy.
jestem chorą dumą siostry.
jestem zagiętym rogiem podręcznika od polskiego.
jestem stertą porozrzucanych ubrań.
jestem codziennym krzykiem.
jestem brudnym talerzem na stole.
jestem rozbitym o ścianę kubkiem.
jestem drżącymi rękami tej w lustrze.
jestem drżącymi rękami cory.
jestem głosem w lewym uchu.
jestem kłamstwem lecącym 876468232 km/h.
jestem pękniętym sercem, pękniętym sercem.
jestem martwym organem cory.
jestem cory.
sobota, 21 listopada 2009
rabbit hole
nauczycielka miała sporo racji. odbębniła swoje. teraz będzie mnie obserwować i nawet jeśli się uśmiechnę, odbierze to jako maskę. bo po samobójstwie justynki każdy wie, że śmiech może być maską. biedna. uczmy się na błędach, uczmy się, dzieci. nie potępiajcie tych, którzy się martwią. nie, nie, nie.
o boże, jak ja kocham, kiedy dorosły obrazuje mi mój dzień. przychodzisz ze szkoły, odrabiasz lekcje, myjesz się, wracasz do lekcji i kładziesz się o 22. proste, nie? jak słodko. bo ja nie żyję, mam trwać. gdybym ich słuchała, byłabym idealnym człowiekiem. zamiast żył miałabym gumowe kabelki, zamiast oczu - dwie plastikowe kulki, zamiast dłoni - dwa widelce, zamiast serca - metalowe pudło, a w głowie - olej. Kółka zastąpiły by mi nogi, nos zamieniłby się w dwie dziury, tak na pokaz. już nigdy nie poczułabym zapachu. do końca w zimnych wiatrach i ciemności, bez smaku i słuchu. chcę-ten-koc.
o boże, jak ja kocham, kiedy dorosły obrazuje mi mój dzień. przychodzisz ze szkoły, odrabiasz lekcje, myjesz się, wracasz do lekcji i kładziesz się o 22. proste, nie? jak słodko. bo ja nie żyję, mam trwać. gdybym ich słuchała, byłabym idealnym człowiekiem. zamiast żył miałabym gumowe kabelki, zamiast oczu - dwie plastikowe kulki, zamiast dłoni - dwa widelce, zamiast serca - metalowe pudło, a w głowie - olej. Kółka zastąpiły by mi nogi, nos zamieniłby się w dwie dziury, tak na pokaz. już nigdy nie poczułabym zapachu. do końca w zimnych wiatrach i ciemności, bez smaku i słuchu. chcę-ten-koc.
oh, how sweet
- powiedz mi, co się z tobą dzieje
- ... co znowu
- chodzisz nieprzytomna, pozbawiona energii, nie uśmiechasz się, jaki jest tego powód
- ee.. o kurwajapierdole
- no dalej
- może zmęczenie japierdole, kobieto, co cie to
- no tak, ale co jest powodem tego zmęczenia
- może za długo siedzę przed komputerem życie mnie boli, kochana
- ale co jeszcze
- nie wiem powiedz jeszcze 'odwagi', a wbiję ci nóż w czaszkę
- pamiętam, że w wieku 18 lat byłam pełna energii, cieszyłam się ze wszystkiego, nawet pani od polskiego mówi, że potrafisz położyć się na ławce, widzę, że od dłuższego czasu nie potrafisz się skupić, jesteś ponura, nie przychodzisz na lekcje, w ogóle się nie uśmiechasz
- no nie, no wszystko ok nokurwa
- więc dlaczego masz łzy w oczach
o ja, zagięłaś mnie
- szybko wymyśl coś, coś co ją uspokoi bo pomyślałam o ojcu
- w ogóle się nie uśmiechasz
- jak to nie, uśmiecham się, śmieję, serio jest ok pani, daj se kurwa spokój
- wiem, ze teraz się do mnie uśmiechniesz, ale co z tego. nie odchudzasz się przypadkiem?
- ja? nie uśmiecham się, bo mnie śmieszysz
- no dobrze, to szoruj na lekcje
- ok co za kurwa zjebana niedorobiona matkatereska
jak dobrze, że jest ktoś, kto się o mnie troszczy. kiss
- ... co znowu
- chodzisz nieprzytomna, pozbawiona energii, nie uśmiechasz się, jaki jest tego powód
- ee.. o kurwajapierdole
- no dalej
- może zmęczenie japierdole, kobieto, co cie to
- no tak, ale co jest powodem tego zmęczenia
- może za długo siedzę przed komputerem życie mnie boli, kochana
- ale co jeszcze
- nie wiem powiedz jeszcze 'odwagi', a wbiję ci nóż w czaszkę
- pamiętam, że w wieku 18 lat byłam pełna energii, cieszyłam się ze wszystkiego, nawet pani od polskiego mówi, że potrafisz położyć się na ławce, widzę, że od dłuższego czasu nie potrafisz się skupić, jesteś ponura, nie przychodzisz na lekcje, w ogóle się nie uśmiechasz
- no nie, no wszystko ok nokurwa
- więc dlaczego masz łzy w oczach
o ja, zagięłaś mnie
- szybko wymyśl coś, coś co ją uspokoi bo pomyślałam o ojcu
- w ogóle się nie uśmiechasz
- jak to nie, uśmiecham się, śmieję, serio jest ok pani, daj se kurwa spokój
- wiem, ze teraz się do mnie uśmiechniesz, ale co z tego. nie odchudzasz się przypadkiem?
- ja? nie uśmiecham się, bo mnie śmieszysz
- no dobrze, to szoruj na lekcje
- ok co za kurwa zjebana niedorobiona matkatereska
jak dobrze, że jest ktoś, kto się o mnie troszczy. kiss
poniedziałek, 16 listopada 2009
hard to get a grip with all these broken fingers
jeździłaś już?
tylko, gdy samochód stał na podwórku wujka
czyli nie?
bingo
to ruszamy
mówią, że co nagle to po diable. że warto odczekać, ochłonąć, dać czasu. bo tak powinno się robić, nie?
no pewnie
mam wgniecenia na dłoni, powoli robią się małe, bordowe krwiaki. krwawię. wszystko gnije. wszystko więdnie. ktoś nacina łodygi i spuszcza soki. wysysa każdą kroplę, napełnia szklanki i kolekcjonuje na parapecie, żeby widzieć świat, żeby tęsknić. trzy dni wolne od umierania, wszystko na nowo. teraz wszystko-od-nowa z gorszym startem, z większym bólem przy zderzeniu z chodnikiem. obdarte łokcie, kolana, biodra, żebra, serce. pozdzierane serce.
góra-dół, góra-dół, dół-dół-góra, miliard obrazów, zapachów, bożetakpięknie, boże, pozwól, że cię wyzwę.
tylko, gdy samochód stał na podwórku wujka
czyli nie?
bingo
to ruszamy
mówią, że co nagle to po diable. że warto odczekać, ochłonąć, dać czasu. bo tak powinno się robić, nie?
no pewnie
mam wgniecenia na dłoni, powoli robią się małe, bordowe krwiaki. krwawię. wszystko gnije. wszystko więdnie. ktoś nacina łodygi i spuszcza soki. wysysa każdą kroplę, napełnia szklanki i kolekcjonuje na parapecie, żeby widzieć świat, żeby tęsknić. trzy dni wolne od umierania, wszystko na nowo. teraz wszystko-od-nowa z gorszym startem, z większym bólem przy zderzeniu z chodnikiem. obdarte łokcie, kolana, biodra, żebra, serce. pozdzierane serce.
góra-dół, góra-dół, dół-dół-góra, miliard obrazów, zapachów, bożetakpięknie, boże, pozwól, że cię wyzwę.
we'll always have paris
środa, 11 listopada 2009
justmejustme
obojętność na sprawy, które na codzień zadziwiają, szokują, załamują codziennego człowieka - to taki mój nowy sposób na życie. a to wcale nie musi dotyczyć mojego wyboru. bo, kurde, mnie dziwi to, że nie czuję zdziwienia. pierwszy impuls, może coś tam zabłyśne, ale dalsze etapy dziwienia gdzieś uciekają. myślę, że to ktoś z góry postanowił sie mną pobawić i zamazać te uczucia, które powinny znaleźć się w każdym homo, argus'ie, człowieku. zamiast tego nawrzucał we mnie wszystkie egoistyczne, egocentryczne i snobistyczne cechy, te odmiany różne.
z domu nie wychodzę od 4(?) dni. zdarzyło mi się wyjść do skelpu, tak do ludzi, to nie. wszystko rozłożone na części pierwsze, porozrzucane po całym ciele. nawet połączone siły super glue i vicolu gryzą piach, wygrzebują go spomiędzy zębów, zgrzytają na kadym ziarenku. ten twój bóg to najmniej doskonała istota, o jakiej przyszło mi słyszeć. pogadam ze swoim.
i chciałabym, żeby ktoś mnie polubił, tak bezgranicznie.
and thats it
b-c
o, patrzcie flagę wywiesili
jaa, jacy patrioci..
hehe, tam też
to się popisali
to musiałbyć komiczny widok, kiedy tak moja rodzina stała przy oknie i wyśmiewała się z flag na oknach sąsiednich bloków. teraz żałuję, że nie mam flagi, bo, na złość, wywiesiłabym ją obok największego okna w mieszkaniu i zaczęłoby się 'ola, zdjemij, bo wstyd'
jaki wstyd.. jaki wstyd.
jaa, jacy patrioci..
hehe, tam też
to się popisali
to musiałbyć komiczny widok, kiedy tak moja rodzina stała przy oknie i wyśmiewała się z flag na oknach sąsiednich bloków. teraz żałuję, że nie mam flagi, bo, na złość, wywiesiłabym ją obok największego okna w mieszkaniu i zaczęłoby się 'ola, zdjemij, bo wstyd'
jaki wstyd.. jaki wstyd.
sobota, 7 listopada 2009
sick
zapalam papierosa.
miejcie mnie w dupie. jeśli już tam jestem, niech tak zostanie. macie mnie w dupie? miejcie dalej, niech tak zostanie, bo mam to gdzieś. zawsze mówicie, że to nie wasza wina. nie zrobię uniku, żeby przypadkiem wasz nóż nie traił w moje plecy. nie zależy mi.
zapalam drugiego.
cały dzień chodzisz z uczuciem, czujesz jak by ktoś cię zranił. otwierasz oczy i jak strzała dopada cię ten stan. to jak po całym dniu matematyki budzisz się w nocy i w głowie masz 2x + 3 = 4 i za cholerę nie możesz tego rozwiązać. budzisz się co pół godziny i w głowie masz wciąż to samo równanie.
trzeci.
dajcie mi. doszło do tego, że klęczę i błagam. dajce mi nowe wszystko. dajcie mi nowe metr sześćdziesiąt jeden, dodając do tego dziewięć centymetrów.
zapalam czwartego papierosa.
pierdolcie się, pierdol się
miejcie mnie w dupie. jeśli już tam jestem, niech tak zostanie. macie mnie w dupie? miejcie dalej, niech tak zostanie, bo mam to gdzieś. zawsze mówicie, że to nie wasza wina. nie zrobię uniku, żeby przypadkiem wasz nóż nie traił w moje plecy. nie zależy mi.
zapalam drugiego.
cały dzień chodzisz z uczuciem, czujesz jak by ktoś cię zranił. otwierasz oczy i jak strzała dopada cię ten stan. to jak po całym dniu matematyki budzisz się w nocy i w głowie masz 2x + 3 = 4 i za cholerę nie możesz tego rozwiązać. budzisz się co pół godziny i w głowie masz wciąż to samo równanie.
trzeci.
dajcie mi. doszło do tego, że klęczę i błagam. dajce mi nowe wszystko. dajcie mi nowe metr sześćdziesiąt jeden, dodając do tego dziewięć centymetrów.
zapalam czwartego papierosa.
pierdolcie się, pierdol się
chyba chcę tych włosów
środa, 4 listopada 2009
blind
please, don't drive me blind. jak chora, mimo że zostało kilka minut do autobusu, jak szalona, zaczęłam ściągać piosenkę. mimo że parę sekund temu właśnie please, don't drive me blind zgięło mnie w pół, zgniotło i przydeptało tak na dowidzenia. to niesamowite, jak rozpaczliwie trzymam się rzeczy, które mnie miażdżą.
stoi tabliczka, jaskrawa, widoczna z kilku kilometrów. jak byk, czarno na białym: budynek-grozi-zawaleniu. i teraz te słowa oplatają ciało, otulają całkowicie, przyczepiają się z każdej strony, haczą o skórę, wyjmują nerwy i żyły, wchodzą pod mięśnie i wiją sobie gniazdko. nieopanowana chęć bycia w tym budynku. po chwili jestem, stoję pod ledwo trzymającym się sufitem. gdzieniegdzie zwisają kable ze starej instalacji elektrycznej. dodatkowa energia. zaglądam w każdy kąt, szukając niewiadomoczego. i najlepiej jest wtedy, gdy sufit się wali.
please, don't drive me blind
stoi tabliczka, jaskrawa, widoczna z kilku kilometrów. jak byk, czarno na białym: budynek-grozi-zawaleniu. i teraz te słowa oplatają ciało, otulają całkowicie, przyczepiają się z każdej strony, haczą o skórę, wyjmują nerwy i żyły, wchodzą pod mięśnie i wiją sobie gniazdko. nieopanowana chęć bycia w tym budynku. po chwili jestem, stoję pod ledwo trzymającym się sufitem. gdzieniegdzie zwisają kable ze starej instalacji elektrycznej. dodatkowa energia. zaglądam w każdy kąt, szukając niewiadomoczego. i najlepiej jest wtedy, gdy sufit się wali.
please, don't drive me blind
niedziela, 1 listopada 2009
argus
kill kill kill
nasłuchałam się jak im zajebiście idzie w życiu. jak lekko przychodzi nauka i przyswajanie wiadomości ze świata. jak sprytnie okłamują rodziców, drudzy mówią prawdę. złote dzieci. mówili, że są szczęśliwi i do większego szczęścia brakuje im jedynie kilkunastu złotych. ładne ciuchy, ładne buźki, pewni siebie, nigdy nie spuszczają wzroku, głowa na wieki w górze. wszyscy nosza te same buty, z tym samym haczykiem po zewnętrznej stronie. wolni od wszelkich nałogów, nie licząc dwóch piwek co weekend, co weekend w tej samej knajpie i dwóch pink elephantów codziennie rano za zieloną budką przy szkole. jedzą z umiarem, trzy razy w tygodniu biegają wokół osiedla. zazwyczaj w grupkach. używają słów, których znaczenia nie są do końca pewni, rozmawiają o najdroższych amerykańskich produkcjach. znają każdy bestseller. nie wzruszają sie na komediach romantycznych. wraz z całym światem płaczą nad śmiercią majkela dżeksona, tatułując na przedramieniu jego nogi. bronią swoich ideałów, o których nie mają pojęcia. pytam, co w sobie najbardziej lubią. odpowiadają, że indywidualność.
Subskrybuj:
Posty (Atom)


