środa, 28 stycznia 2009

it makes me feel ill

*
*
Te maski są całkiem przydatne, całkiem spoko. Spodobało mi się.

Ile bym dała, żeby jechać teraz wąską szosą(tą taką jak w usa), prowadzić czerwoną hondę bez dachu, na oczach okulary przeciwsłoneczne, na twarzy wiatr. Muzyka, na tylnym siedzeniu - ktoś tam. Dojechać do kanionu, usiąść i mieć wszystkowszystkowszystko gdzieś. Albo wdrapać się na taki zbiornik wodny, w którym mieszkali animaniacy, tylko bardziej rzeczywisty. Albo rozbić namiot w utah, pod tym kamiennym mostem i sufitem gwiazd. Czuć ten piasek w ustach, kurz i wszystie inne brudy. I mieć to gdzieś, bo co złego może spotkać w takim miejscu. Wtedy nawet kojoty stają się niegroźne.. Nie chcę iśc do szkoły. Naprawdę boję się o siebie, a jednocześnie brnę w to dalej.

te kreski robiłam.. baardzo długo
czuję się jak worek gówna.. i chyba nie tylko czuję

wtorek, 27 stycznia 2009

suckers

Nie wiem dlaczego, ale spora żeńska część klasy usilnie próbuje się dowiedzieć, czy mam chłopaka. Ba, nie pytając o to MNIE, a osoby pośrednie, od których dowiaduję się to i owo. Irytujący jest cudzy nos w moich sprawach. Właściwie już nawet z nimi nie rozmawiam. Nie podchodzę do nich na przerwach, jeśli mam coś pożyczyć, wolę krzyczeć na drugi koniec sali, żeby tylko nie mieć z nimi kontaktu. Tak, bardzo nie lubię tych dziewczyn. Tylko, że z chłopakami zawsze muszę podnosić głowę.. Prawdopodobnie od tego mam zakwasy ścięgien.

"1 - przeczucie, 2 - zazwyczaj, kiedy odkładamy coś na później już do tego nie wracamy" to była aluzja, wiesz? Nie miałeś odpowiedzieć "aha".


Wciąż nowe, wciąż je zakładam.

niedziela, 25 stycznia 2009

mon frere, calling you

Muszę zrobić krzyżówkę na konkurs. Hasło: dzień patrona szkoły. pojebane. Wymagają od nas zachowania na poziomie 2 liceum, a sami robią jakieś dziecinady. Jeszcze, kurna, mam niby w czwartek wyjść na środek sali i rozwiązać inne krzyżówki. Niech no ja dorwę tego kto powiedział 'to niech idą ci, którzy mają najlepsze oceny z języka polskiego'. Zajebisty pomysł, oskara proponuję. Skończę to cholerstwo i szybko do ostatniego odcinka ef. Cud, miód, złoto na scenie. Rozpłynę się i znów nie będę mogła zasnąć do 4.30.

Trochę przeprzerobiłam to, ale nie szkodzi. love, i've got to feel it

ed.
przerażam sama siebie

kokoro

Poczekam. Great expectations. Estella..
http://www.youtube.com/watch?v=6QcQOHYAPhw rozpływam się

it's broken

piątek, 23 stycznia 2009

happy bday -_-

20 minut, urodziny, dla matki, jej ironia 'o, jakie serduszko'

czwartek, 22 stycznia 2009

Shake it!

No to tak. Rano się obijam, popołudniami się obijam, wieczorami.. albo się obijam, albo przez 3 godziny próbuję zasnąć. Lipa. Jakoś brak mi motywacji do nauki, do wszystkiego. Ale kolorowo mi się zrobiło ostatnio. Mam ogólny zarys, jestem spokojniejsza. Piszesz, ale nadal nie pogodziłam się z tym, żeee cię nie widuję.
Posiop ma nowy płaszczyk!! ^^ A w sobotę great expectations!! uh, uh,
yeah. Mam ochotę na desperadosa, kogo by tu jutro wyciągnąć. Może Hubi i sobie poznam klaudię, hihihi. Chyba jednak ta szkoła tak na mnie działa. To nic, że mam ochotę zabić 98 persent klasy, ale i tak lekcje geografii pełne śmiechu (z misiem w roli głównej) robią swoje. Właściwie biologii w gabinecie od geo. Dzisiaj ticzer od angielskiego zapytała się mnie, czy zastanawiam się nad rozszerzoną matura ^_^ czyli mam szanse. Milion myśli w głowie, dlatego z dupy ta notka. Ściągam theme park world, dzieciństwem mi powiało^^ Laatooo, dajcie mi latoo. The worst job in the world is teacher, ale pani zrobiła dziwną minę, więc zmieniłam:

Grzesiek 20:10:19
jaki bedziesz najgorszy zawod opisywala?
Grzesiek 20:10:21
na ang?
Ja 20:10:34
miner
Ja 20:10:37
tzn kopalnik
Ja 20:10:41
tfu gornik -_-


kopalnik^^

Albo:

  • Tatoooo, kupisz mi czipsy?
  • Co?
  • Kupisz mi czipsyyy?
  • Piccy?
  • Niee, czipsyyy! O_O
  • Sz, szipsy?
  • Niieeee, czipsssyyysysy!
  • Coo? Nie, nie ma ;d
  • Ale tatooo, czipsyy
  • Co mówisz? ;d
Żartowniś ^^

omg, piękność *_*

wtorek, 20 stycznia 2009

mirai O_O

Tak na szybko, bo muszę spać.
W życiu nie zdam rozszerzonego polskiego. Coraz bardziej napalam się na tę Japonię, nie widzę innej perspektywy na przyszłość. Pieprzę to wszystko. Chcę lato, tory, żepoki, pociąg i wugle.
nienienienienienienienienienienienie nie boję się.






cholernie się boję

niedziela, 18 stycznia 2009

Who is it?

no to grzywka
nie chcę wiedzieć, co się z nią stanie kiedy spadnie deszcz O_O

http://www.youtube.com/watch?v=qRX57zprNdw

piątek, 16 stycznia 2009

Don't you know i still believe.

Wszystko się pieprzy. Znowu nawalam.

wtorek, 13 stycznia 2009

Because i want you.

Dzisiaj znów mi powiedzieli, że mam ładne oczy. A ja wiem, że to nieprawda, przecież nie mówią tego poważnie. I znów malowałam po ręce, nie mojej. Potem stanęłam pod ścianą i odganiałam od siebie coraz to nowszy wyrzut sumienia. Wszyscy noszą maski, to nic złego. Każdy ma ich miliony, tylko później trzeba uważać, żeby do ciebie nie przyrosły i nie stały się częścią osobowości.. no tak.

Wytłumacz. Raz jesteś super, miły, uprzejmy, martwisz się, można z tobą tak na serio pogadać. Ale dzień później nie odpisujesz, a jeśli już to gówniane 'aha'. No wytłumacz mi to, bo chyba się zgubiłam gdzieś na początku. Ominęło mnie coś, przespałam to? Może nie słuchałam? 'Kilka razy widziałem tam siebie' To niemożliwe, nie możesz nosić w sobie takich uczuć, to nie mogłeś być ty. Kuze.. To nie mogłeś być, kurna, ty..



niedziela, 11 stycznia 2009

It's in your hands.

Um..

Kiedyś nawet się popłakałam, bo musiałam poskładać rozkazane ciuchy. 10 minut czaiłam się do tej sterty ubrań, 8 milionów razy wyciągałam do nich rękę, za piątym nie wytrzymałam i coś we mnie strzeliło. Takie apogeum skulkowanych nerwów związanych z tym bałaganem. A wcześniej chcialam je ułożyć, sama z siebie, z własnej woli. Nienawidzę tych rozkazów. Kompletna blokada, czerwona lampka.

red light


you've got no messages >.<>

czwartek, 8 stycznia 2009

but hey

Uwielbiam swoją rodzinę, zwłaszcza tych, których nie znam.. czyli jakieś 3/4. Jest tak wielka, że mogłaby założyć swoją wieś z kościołem, apteką, marketem, pocztą i posterunkiem. A tu się okazuje, że JAKAŚ kuzynka stęskniła się za moim widokiem, pragnie mnie zobaczyć i spędzić przeuroczy wieczór, pełen przygód i rozrywki -_- No dobra, z tym ostatnim przesadziłam, ale o czym do cholery mam z nią gadać. Do znajomych jej nie zaprowadzę, pamiętam zakończenie ostatnich wizyt. Może ulotnię się z domu i udam, że nie żyję, że porwały mnie niezidentyfikowane statki kosmiczne, że.. wpadłam pod samochód i cierpię na ciężką amnezję jednowieczorową. Błagam

uderzam się w głowę brązową kulką.. z szuflady mojego taty

I jeszcze ty, znowu mi to robisz. Miało ci przejść, przejść to nicniemówienie. Przecież mówiłeś, łamiesz obietnice po raz kolejny. Mam cię dosyć. Coraz częściej chcę wszystko ci powiedzieć. Suche słowa - wchodzą mi do uszu i nie chcą wyjść, za nic nie mogę się ich pozbyć. Wstąp choć raz do mojej głowy i zobacz ten bałagan. Ogólny chaos.
Chyba najbardziej jestem ciekawa twojej reakcji. Słowo kochamcię pachnące wódką, sprawia, że znikasz
Nigdy się nie starałeś
. Błagam

wtorek, 6 stycznia 2009

Can’t you hear my heartbeat.

"Jak wygląda świat, kiedy życie staje się tęsknotą? Wygląda papierowo, kruszy się w palcach, rozpada. Każdy ruch przygląda się sobie, każda myśl przygląda się sobie, każde uczucie zaczyna się i nie kończy, i w końcu sam przedmiot tęsknoty robi się papierowy i nierzeczywisty. Tylko tęsknienie jest prawdziwe, uzależnia. Być tam, gdzie się nie jest, mieć to, czego się nie posiada, dotykać kogoś, kto nie istnieje. Ten stan ma naturę falującą i sprzeczną w sobie. Jest kwintesencją życia i jest przeciwko życiu. Przenika przez skórę so mięśni i kości, które zaczynają odtąd istnieć boleśnie. Nie boleć. Istnieć boleśnie - to znaczy, że podstawą ich istnienia był ból. Toteż nie ma od takiej tęsknoty ucieczki. Trzeba by było uciec poza własne ciało, a nawet poza siebie. Upijać się? Spać całe tygodnie? Zapamiętywać się w aktywności aż do amoku? Modlić się nieustannie"

oh, you are the one I believe

save me.

sobota, 3 stycznia 2009

Just shoot me.

Wiem, że tego 'później' nigdy miało nie być. I nigdy nie będzie. Watashi hirono-kun no kokoro kara kieru tomo. Każda piosenka, każdy film, anime, klawiatura, bilet, sen, śnieg, wiosna, morze, liść, komiks, książka, szkoła, upadek, zadrapanie, rysunek, amv, telefon, kot, wilk, czekolada, nestea, medal, przedszkole, kłótnia, każda łza, uśmiech też, wszystko to przypomina ciebie mi.

fools in love

czwartek, 1 stycznia 2009

Don't let yourself be hurt this time.

Ludzie nie zmieniają się ot tak, nie wymagam niczego. Nowy rok, nowe postanowienia przypomniane w ostatniej chwili. I tak nie mają szansy przetrwać.
Rysując coraz to nowsze, japońskie znaczki, całkiem nieświadomie, układałam odpowiedzi, którymi zszokowałabym pana kierującego rozmową kwalifikacyjną na japonistykę. Nie myślę o tym serio, raczej siedzi we mnie kawałek nadziei, że jednak się nad tym zastanowię, przeanalizuję za i przeciw, obejrzę oferty uczelni. Za wszelką cenę nie chcę wypuścić tej myśli. Astronomia, turystyka, skandynawistyka - wszystkie wirują po świecie, porozrzucane strzępki, śmieci. Wypuściłam je, nie powtórzę tego błędu po raz n-ty.
Popełniaj błędy, lecz nigdy ich nie powtarzaj. Nie potrafię wbić sobie tego do łba.

Siedzi w tej kuli i cieszy japę. Właśnie sam zaczął grać O_O, extra.


W tym momencie chciałabym zamknąć bloga na hasło i je połknąć.