piątek, 28 sierpnia 2009

psycho.

... Zastanów się nad tym i rozważ, czy nie poszukać dla siebie profesjonalnej pomocy.
... Wyniki w tej skali wskazują, że być może powinnaś poszukać dla siebie profesjonalnej pomocy psychologicznej.
... Weź pod uwagę możliwość poszukania dla siebie profesjonalnej pomocy.
... Wyniki w tej skali mogą wskazywać na potrzebę poszukania przez Ciebie profesjonalnej pomocy.

głupie psychotesty.

czwartek, 27 sierpnia 2009

look

f u c k you

możemy od razu zakończyć naszą znajomość, jeśli chcesz, tak jak lubisz - łatwo i szybko bez zbędnych pytań
więc tak jak lubię, mówię ci: fuckyou. O co wam chodzi? Znowu ominęło mnie jakieś tajne spotkanie, na którym wszyscy zmówili się przeciwko mnie, tak? Niech ktoś napisze książkę z odpowiedziami na pytanie 'ocowamchodzi?'
Bo, kurde, szczam na was. Wszyscy dobrze wiedzą, gdzie mam ludzkość całego świata, więc czemu non stop ktoś się do mnie przypierdala. Nie wspomnę o czemutakbrzydkopiszesz? Do cholery, po chuj każdy zagląda do moich zeszytów. To naprawdę takie ciekawe? Nie sądzę. Po chuj się na mnie gapicie, przecież nie wyglądam jak kosmita. Dajcie mi już święty spokój. ŚWIĘTY SPOKÓJ

UNEEDMEMORETHANINEEDU

..

dość, umieram.

poniedziałek, 24 sierpnia 2009

niedziela, 23 sierpnia 2009

amazing

Moja cierpliwość do świata skończyła się w momencie, kiedy zniknął maj lovv sony h10, a nienawidzenie wzrosło dwudziestokrotnie. Od tamtej pory przez głowę przeleciało mi milion myśli zrobiętemuzdjęcie. Nie będę opisywać uczucia przeszywającego czegoś, gdy milion razy przypominałam sobie, że nie ma czym. Bo palcem przecież nie pstryknę. Ktoś mi powie, że przesadzam, to tylko rzecz. Ale czym jest tęsknota za czymś, co się MIAŁO w porównaniu do RZECZY, no czym? Jako dobra osoba mogłabym teraz życzyć złodziejowi, by aparat mu dobrze służył i robił piękne zdjęcia. Mogłabym też mieć nadzieję, że jest w dobrych rękach, tj. rękach, które wiedzą, co to aparat cyfrowy i nie będą nim rzucać o ściany. Cóżcóż, łatwo się domyśleć, że nawet nie przeszło mi to przez głowę, a nawet nie zahaczyło o wystający włosek. I przysięgam, jeśli przyjdzie mi spotkać człowieka, który zawinął mój aparat, przysięgam, pieprznę mu w twarz z całej siły razy dziesięć.
Na koniec, mogę prosić mamęitatę, żeby przestali wciąż gdybać i robić mi wyrzuty sumienia? Bo sama wcale nie zdąrzyłam ich wytworzyć. Proszę siostrę, żeby przestała non stop wypytywać jak to było - spałam, nie wiem. Proszę resztę, żeby nie udawali, że im przykro, bo to wielka strata. I dziękuję tym, którzy naprawdę się przejęli, co by nikogo nie urazić.

Ale co ja będę pisać, przecież mi nie zależy. Już mi słabo od tych kłótni.


edit.
Czy to ja jestem tak naiwna, żeby nie podejrzewać nikogo ze znajomych, czy to moja matka popada w paranoję? Kiedy mówię, że nie pamiętam, co mówiła mama wiktora, ta zaczyna coś gadać, że cwaniacy się ubezpieczyli. Boże, z kim mi przyszło żyć pod jednym dachem.

sobota, 22 sierpnia 2009

piątek, 21 sierpnia 2009

i'm scared

can you find me space inside your bleeding heart?
nope.
please?
okey.

Nie wiem, co mam robić. Do usłyszenia, tak?
ugh.. Jak to się dzieje, że staję się kimś, kogo gotowa bym była znienawidzić. maybeihurtyousometimes
Tak ogólnie mówiąc, to jakiś pieprzony śmieć zajebał mi aparat. Od dzisiaj nienawidzę złodziei. Co za, kurwa, tępak. Zamiast pójść do szkoły, zacząć się uczyć, to, kurwa, chodzi po namiotach i bierze to, co nigdy nie powinno należeć do niego. Zafajdany leń. Łatwo tak po prostu coś wziąć i nie ponieść konsekwencji. Chciałabym go złapać za rękę i wypierdolić razdrugiitrzeci w ryj, rozbić łeb o chodnik, połamać każdą kość, a na koniec splunąć na zakrwawione ciało, bo to takie filmowskie. Teraz nie pozostaje nic innego jak znaleźć robotę i spłacić aparat. Nie, nie muszę, po prostu czuję taką potrzebę. Ale jak powszechnie wiadomo skończy się na chceniu. Nadaję się tylko do siedzenia na tej wielkiej dupie i do nierobienianic. Nawet kartonów nie potrafiłabym dobrze rozłożyć. Koniec gadania obożealejestembiedna. Do niedawna słowo 'bóg' było jedynym, jakie pisałam z dużej litery. whatsgodnameicantremember

piątek, 14 sierpnia 2009

just kidding

monty.


And if I only could, make a deal with god, if i only could, be running up that hill.


Dawno nie oglądałam tak smutnego filmu. Smutnego i dobrego. Myślę, że moja perfectfamily właśnie powiększyła się o jednego członka. Co z tego, że montgomery brogan był dealer'em. To mały pikuś przy zabójcach, oszustach i ćpunach.
Nie mam nic więcej do powiedzenia. Nadal zastanawiam się, dlaczego w ogóle otwieram gębę.

n forget

fuckyouandthiswholecity


Fuck this whole city and everyone in it, from the row houses of Astoria to the penthouseson Park Avenue, from the projects in the Bronx to the lofts in Soho, from the tenements in Alphabet City to the brownstones in Park Slope to the split-levels in Staten Island. Let an earthquake crumble it, let the fires rage, let it burn to fucking ash and then let the waters rise and submerge this whole rat-infested place.

fuck you

czwartek, 13 sierpnia 2009

whataboutyou?

Tak się tylko zastanawiam, czy nie pakuję się w kolejne wielkie, obślizgłe gówno. A jeśli nawet, to nie zaszkodzi trochę się w nim potopić, co nie? Bajdewej, osiągam szczyty subtelności.
Poza tym znalazłam sobie nowe hobby. Uwagauwaga! Otóż, uwagauwaga, rozwiązuję, ale uwaga, całymi dniami, uwaga, rozwiązuję krzyżówki. Gniję na krześle, wypisuję długopisy i prawie ryczę, bo nie potrafię znaleźć synonimu słowa grat albo, co gorsza, nazwy tyłu statku. Czasem pomaga mi wujek google. Tłumaczę sobie, że w końcu, to, co podpowie mi wujek utknie w tej pustej bani i za kilka dni rozwiążę każdą krzyżówkę raz, dwa, trzy w minutę. Sama. Bo, tak po cichu, chciałabym być mądra. I chyba powinnam kończyć ten cały cyrk. Koniec zabawy w dziecko
jachcętotuiteraz, bo ogólnie to nawet nie jest śmieszne.
A skoro mowa o dzieciach, odważę się ponarzekać na moje kochane koleżanki, którym spodobała się zabawa w szpiegów. Mogę jedynie sobie wyobrazić, jak w ich głowach zrodziła się myśl śledzenia mnie i p., podczas gdy my nawiązywaliśmy duchową więź ze słupem, czy śmialiśmy się z babuni z żelaskami na nogach. Może nawet widziały, jak przełamywałam strach przechodząc przez most zaraz nad wzburzonymi wodami słupii. Nie powiem, zabawa w tajniaków - pomysł kretyński. Tak, jak ze słabego serca słynę też ze słabych nerwów. Dałam im upust na miłym, niemiłym spotkaniu. Podobno powiedziałam o trzy, osiem słów za dużo. Ale to nic, to nic. Należało się. I teraz zastanawiam się, kto jest głupszy. Na ten czas, czas teraźniejszy, present simpul oczywiście one. Za chwilę będę to ja. O, już. Rozglądalam się, specjalnie nie odebrałam telefonu, żeby nie kłamać, no, ale kurwa, rozglądałam się. To ja jestem tą, której nie da się zrobić w konia. Przede mną nie można się ukryć, bo wykształciłam w sobie 6. zmysł. Mam silną intuicję i wyczuję wszystko. Fajnie jest żyć w sobie, można być wszystkim.
Umrę jako matoł, który nic nie osiągnął. Do swoich owoców będę mogła zaliczyć umiejętność palenia nosem.

poniedziałek, 10 sierpnia 2009

fuck me? fuck you.

Weszłam, narobiłam rabanu i standardowo zamknęłam się w pokoju. Od mojego powrotu nie minęły 3 minuty i już wywołałam wojnę. Szukam cytatów z piosenek, żeby, ustawiając je na opis gg, powiedzieć wszystkim jak bardzo mam ich teraz gdzieś, jak bardzo nienawidzę. Znów ogarnął mnie stan nienawidzęwszystkichiwszystkiego. Nie znalazłam niczego odpowiedniego, więc zeszłam na niewidoczny, tak na wszelki wypadek, gdyby ktoś chciał mi się narazić. O mamo, chciałam tylko zjeść obiad.
Ludzie są obrzydliwi. Poruszają się gorzej od bydła, ocierają swoje tłuste ciala o każdą napotkaną osobę, gapią się jak byś był z innej planety. Co z tego, że zabijam ich wzrokiem, niech wiedzą, że są niekochani. Zasrane, brudne, skażone krowy. Sapią w autobusach, śmierdzą i przekonani o swej zajebistości patrzą na resztę z góry. Żaden zafajdany Władca nie pozwolił im czuć się lepszymi, więc jakim pieprzonym prawem potrafią zmieszać człowieka z błotem jednym mrugnięciem, no jakim?
Miałam już kończyć, ale natchnęło mnie na kolejne błyskotliwe przemyślenia. Mianowicie, co będę mogła powiedzieć o sobie swoim dzieciom? 'Jako młoda dziewczyna byłam kompletnym beztalenciem. Nie umiałam śpiewać, tańczyć, rysować, gotować, robić ładnych zdjęć, kręcić interesujących filmów, pisać scenariuszy, szukać pracy, prasować. Nigdy nie stworzyłam własnego programu komputerowego, ani maszyny do robienia lodów. Nie pieprzyłam się z instrukcjami obsługi, wolałam sama kombinować, co nie kończyło się dobrze dla produktu. Zazwyczaj lądował w koszu na śmieci. Nie potrafiłam pisać wierszy, ani szybko czytać. Z matematyki, dzięki koleżance, miałam 3. Moje prace z języka polskiego nie zasługiwały na nic więcej jak na 3. Na lekcjach chemii, biologii i fizykii spałam z głową przyciśniętą do ławki. Mimo to udało mi się wyciągnąć oceny na 3. Byłam zafascynowana historią, głównie okresem drugiej wojny światowej, ale lenistwo nie pozwalało mi dostać pozytywnej oceny. Chciałam dużo wiedzieć o świecie, nawet trochę czytałam, to gazet, to wiadomości w internecie. Co z tego, skoro po godznie zapominałam wszystko. Więc z wosu także nie mogłam liczyć na 4. Jedynie pan od geografii ubzdurał sobie, że dużo wiem o klimacie i ukształtowaniu terenu. Przymknął oko na moją nieznajomość mapy, kiedy nie wiedzialam, gdzie leży moskwa. Powiedział, że muszę zrobić wszystko, żeby na koniec roku mieć 5. Nie zrobiłam nic. Tak drogie dzieci, wasza mama to życiowy nieudacznik. A wiecie co najlepiej potrafiłam? W piciu prześcigałam nie jednego kolegę. Paliłam mocne, nie tak jak moje koleżanki. Byłam twarda, bo mieszałam leki przeciwbólowe z alkoholem. Okłamywałam matkę na każdym kroku. Pewnie do teraz przekonana jest, że zawsze podróżowałam pociągiem i całe wakacje przesiadywałam w łupawie. Byłam królową kłamców. Do tego trzy razy dziennie niepotrzebnie odwiedzałam łazienkę. Nie potrafiłam zaufać ludziom do tego stopnia, by powiedzieć im o spotkaniu z chłopakiem. Jemu też nie ufałam, bo przecież mógł robić sobie ze mnie żarty. Fascynowałam się gangsterami z filmów: don vito corleone, tony montana, al capone, william foster, henry hill. Na kartce układałam z nich perfect family. Marzyłam, by ich poznać. Zdarzało mi się zabijać bliskich w myślach. Z czasem przekonałam się, że to nie jest nic złego. Tak, wyobraźnia była moją mocną stroną. Tylko nie potrafiłam jej wykorzystać. Był taki okres, kiedy starałam się jakoś zaistnieć. Kiedy zauważyłam, że na intelekt nie ma co liczyć, zajęłam się wyglądem. Robiłam bardzo dużo, żeby nie wyglądać jak przeciętniak. Bo być przeciętniakiem to najgorsze, co może spotkać człowieka. To też nie szło mi dobrze. Wzorowałam się na tych z internetu i telewizji, ale oni nawet z foliowych workach wyglądali przepięknie. Mielitocoś, czego waszej matce brakowało. Wiedziałam, że nigdy nie osiągnę szczytu, nigdy nie dotknę tej najwyżej położonej gwiazdy. Postanowiłam więc runąć z hukiem tak nisko, że niżej się nie da, ale nawet na dno nie potrafiłam dobrze upaść. Więc proszę was, dzieci, nie bierzcie ze mnie przykładu.' Zapomniałam, że nie będę miała dzieci.

http://www.youtube.com/watch?v=GXtDVov2drk

środa, 5 sierpnia 2009

heroes

Drzewo najwyraźniej przestało rosnąć. Pozwalam sobie na takie stwierdzenie, ponieważ nie czuję uderzających o wnętrze zgniłych owoców. Ich miękkość zazwyczaj była łatwo wyczuwalna - coś dosyć przyjemnego, a zarazem irytującego, bo przecież nie powinny się tam znaleźć. Wiadomo, ciało obce w organizmie nie jest mile widziane. Owoce turlały się od przedniej ściany pustej głowy do tylnej, hacząc o te boczne, by w końcu rozbić się o jedną z nich. Dużo miejsca, miały ogromne pole do manewru. Soki pryskały na wszystkie strony zostawiając gdzieniegdzie kilka kropelek. Kiedy już udało im się dostać do żył droga była prosta.. i krótka. Metr sześćdziesiąt jeden to nie tak dużo. W ciągu kilku sekund soki opanowały całe ciało. Po sfermentowaniu wynosiły się ot tak, bez zapowiedzi. Teraz nie czuję nic. Może poza jednym. Boję się. Ostatnio zdałam sobie sprawę z dosyć częstego wystukiwania tych słów. Bojęsię można znaleźć w każdej notce. Jeśli nie w każdej, to w większości. Boję się, że będę nikim.
A mówią, że należę do tych lepszych - odważnych.

edit.
Znów zaczęło rosnąć. Kto by pomyślał.