sobota, 11 kwietnia 2009

hush

Przecież to bez sensu. Wszystko, co osiągnęła, cała wiedza, którą zdobyła, wszystko na marne. Zmarnowała 18 lat pracy swojej, rodziny, przyjaciół i każdego człowieka, który ja znał. Chyba się zesram przez te eznicze, ekokardki i eopisy na gg. Dobra, rozumiem - szacunek, tylko wyrażony w bardzo głupi sposób. Ten jej prostacki śmiech, wszędobylstwo, sposób mówienia, cała ona - takie wkurzające, nawet wkur***e. Teraz tyle osób oddałoby wiele, żeby móc usłyszeć jej głos. Nic nie wskazywało na to, że w czwartek-w tak ładną pogodę-kilka dni przed świętami-rzuci się pod pociąg. Każdy ma milion powodów, żeby targnąć na własne życie, tylko wydaje mi się, że J. miala za mało w głowie, żeby domyśleć się, że te jej problemy można rozwiązać w inny sposób. Nie pomyślała, że tam gdzie idzie się po śmierci wcale nie musi być lepiej. Samobójcy nie chodzą do nieba. Może, jak to miała w zwyczaju, chciała zwrócić na siebie uwagę. Może życie jej się znudziło. I znowu nie pomyślała chociażby o Edycie, która będzie miała ogromne wyrzuty sumienia po ich kłótni. Na pewno teraz żałuje każdego złego słowa na jej temat. Ciekawe co miała w głowie 10 sekund przed tym ostatnim krokiem.
I szczerze mówiąc, jedną z pierwszych myśli po tym jak się dowiedziałam, ze nie żyje był obraz jej zmasakrowanego ciała i chęć zobaczenia go na żywo. Ciekawe czy odleciała jej ręka, a może nie ma połowy brzucha. Co za psychodela.
Teraz można mnie zlinczować za tę notkę.

edit.
jak czytam tę całą n-k, i te wszystkie posty tej pieprzonej klasy, to mam ochotę napisać 'przestańcie już pierdolić, przyjaciele wielcy' już zapomnieli jak na nią pieprzyli, dopiero by była draka
ed.2
ale i tak opis wygrał "[*] ;( | WŚ ;]"

2 komentarze:

  1. Jak ja ostatnio o śmierci nie lubie czytac i mówić.
    Ja nie chciałam zobaczyć zniszczonego ciała cioci.
    Chciałam zapamietać ją taką jaka była przed chorobą.
    I tak naprawdę nie rozumiem ludzi, któzy popełniają samobójstwa.

    OdpowiedzUsuń
  2. A to jest zielony, a nie żółty :)
    Ja sobie nie wyobrażam teraz odejść.
    Każdy ma w sercu jakąś taką sprawe która go dręćzy. Moze akurat się uaktywniła.

    OdpowiedzUsuń