piątek, 4 września 2009

so easily

chyba czas odpisać.

coco

Czas na przemyślenia tej, której zakupy sprawiają ogromną przyjemność.
Chciałabym mieć dużo pieniędzy, kupić wszystko, na co mam ochotę bez patrzenia na cenę, niczego sobie nie odmawiać, by mieć to drugie. Mama mówi, że trzeba było znaleźć sobie pracę w wakacje. Może i prawda, ale myślę, że w życiu jeszcze się napracuję, a na razie odgrywam rolę ucznia. Nie za dobrze się w niej czuję, ale nic nie poradzę przecież. Chociaż ostatnio usłyszałam, że nie ma rzeczy niemożliwych. Nie utkwiłoby mi to w pamięci, gdyby wyszło z ustekranu innej osoby. Nawet mogłabym za to zjechać autora słów, ale tak się nie stało. Pomyślałam i rzeczywiście ma rację. Nawet jeśli coś jest nieracjonalne, trzeba pamiętać o możliwości, że coś ma całkiem inny obraz niż ten, na który patrzymy. you know what i'm mean. Ale do rzeczy. Jestem pusta, tak jestem pusta. Uważam, że peniądze w portfelu polepszyłyby mi humor. Żyję w świecie, gdzie trzeba być trendi i czy może wczoraj nie mialaś na sobie tej bluzki? Śmieję się z trampek na szpilce, w których widziałam dzisiaj dziewczynę ze szkoły. Patrzę z pożałowaniem na chłopaka w sandałach i białych skarpetkach. Szydzę z tej, która nosi różową koszulkę do czerwonych spodni. I wcale się nie kryję z moją miną jestemlepsza. Ale wiemy, że to tylko pozory. see ya

Rui jest naprawdę wspaniały, znów uśmiecham się do monitora.

środa, 2 września 2009

goddamnyou

it'saprettydaytolie, spójrznasiebiepowiedzkimtyjesteś - co to właściwie ma być? no pytam
Co takiego zrobiłam, że mam czuć się winna? Wyrażałam swoje myśli i emocje? To takie złe, c'nie? Co by ci dało czytanie
mnie? Byś skomentowała 'gunik, weź ty' albo 'co się dzieje w twojej głowie :| ', jak ostatnio? Sorry, że dobierasz sobie przyjaciół, którym nie możesz się wypłakać - sama przyznałaś. Sorry, że nie jestem tobą. Nie chciałam, żebyś o wszystkim wiedziała. Nie jestem kłamcą.


wtorek, 1 września 2009

icouldloveyou



tak blisko, mogłam cię dotknąć.

poniedziałek, 31 sierpnia 2009

schoolsucks

Nawet trochę mi smutno, że ten dzień był taki spokojny, bez niczego nadzwyczajnego. Zauważyłam, że ludziom coraz ciężej jest rozstawać się z wakacjami i takimi tam. Doszło do tego, że nawet ja chcę przeżyć ostatni dzień wakacji jakoś tak fajnie. Przecież jutro też jest dzień, nigdy nie czułam potrzeby zabawy w sylwestra, czy urodziny. Nigdy nie chciałam czcić dni. Ale dzisiaj chyba było mi trzeba jakiegoś taniego wina, czy dużej ilości piwa. Ostatni dzień wakacji dobiega końca. Zaraz ruszę się do znalezienia jakieś białej koszuli i nieporwanych rajstop. Zacznie się wstawanie o piątej, obiady, jeżeli będą, o 18. Koniec weekendów dodwudziestejdrugiejpozadomem. Koniec łażenia w piżamie do 15. Koniec obijania się na wszystkie strony, o każdy róg. Czekają na mnie lektury z 3 lat i już zapowiedziany sprawdzian z matematyki. Ale zaraz, zaraz.. Co tak właściwie było na matematyce? Nie pamiętam? Ah, tak.. Wtedy nie chodziłam już do szkoły. Po prostu ją olałam. Kusi mnie to olewanie. Love it.

-Hej, spierdalaj.
-Co?
-No spierdalaj.
-Ale o co ci chodzi?
-Nie rozumiesz? Spier-da-laj.


I'll stay at home, ok? please, błagam

i'm not done

To naprawdę zadziwiające z jaką łatwością wszystko ze mnie spływa. Gdyby nie to, że nie czuję zewnętrznego dyskomfortu pomyślałabym, że ktoś wylał na mnie wiadro oliwy. Nie złośliwie, tylko tak o, żeby było mi lżej. Ale czy jest mi lżej? Tyle razy mówiło się, że lepiej być tym głupim, żyjącym tak PO PROSTU, z dnia na dzień, z chwili na chwilę. Nic nie planujesz, nie martwisz sie o jutro, pojutrze i zakilkalat. Wtedy nic nie jest trwałe, do niczego nie trzeba się przywiązywać, a koniec boli mniej, prawie w ogóle. Ale czy tak jest lżej? W pewnym stopniu na pewno tak, jednak kiedy człowiek został stworzony do innego życia, ciężko mu odzwyczaić się odcodziennych tortur myślami, czy katowania się swoim jestestwem. To co miało być lżejsze staje się gorsze niż 10 tonowe kowadło spadające na głowy animowanych kolegów - krolików baksów. I co mi po tej oliwie? Szybciej chodzę na trudne spotkania. Co z tego, skoro nic z nich nie wynoszę? Żadnych nowych doświadczeń, emocji, wszystko jest takie samo. Chyba życie mi się znudziło. Nie jest mi lżej. 
 
 

niedziela, 30 sierpnia 2009

theendforever and ever

Teraz możesz dać pięknego buziaka w mój wielki, biały zad, bo gówno możesz. Tak jak masz to w zwyczaju, idź postaw wielkiego kloca gdzieś pod drzewem, bo na nic więcej cię nie stać. Znów moja subtelność osiąga apogea. Już nie będzie czytania pamiętników, blogów. Nie otworzysz przez przypadek archiwum i nie wleziesz mi na pocztę. Nie będzie, bo mi nie zależy.

sobota, 29 sierpnia 2009

when i grow up.

Znaczenia moich snów idealnie podpasowują się pod rzeczywistość. Kto by pomyślał. I chyba to pierdolę, chyba idę się upić. Skoro ty możesz, to ja też. A tak, pierdolę to.



oddajcie mi aparat

piątek, 28 sierpnia 2009

psycho.

... Zastanów się nad tym i rozważ, czy nie poszukać dla siebie profesjonalnej pomocy.
... Wyniki w tej skali wskazują, że być może powinnaś poszukać dla siebie profesjonalnej pomocy psychologicznej.
... Weź pod uwagę możliwość poszukania dla siebie profesjonalnej pomocy.
... Wyniki w tej skali mogą wskazywać na potrzebę poszukania przez Ciebie profesjonalnej pomocy.

głupie psychotesty.

czwartek, 27 sierpnia 2009

look

f u c k you

możemy od razu zakończyć naszą znajomość, jeśli chcesz, tak jak lubisz - łatwo i szybko bez zbędnych pytań
więc tak jak lubię, mówię ci: fuckyou. O co wam chodzi? Znowu ominęło mnie jakieś tajne spotkanie, na którym wszyscy zmówili się przeciwko mnie, tak? Niech ktoś napisze książkę z odpowiedziami na pytanie 'ocowamchodzi?'
Bo, kurde, szczam na was. Wszyscy dobrze wiedzą, gdzie mam ludzkość całego świata, więc czemu non stop ktoś się do mnie przypierdala. Nie wspomnę o czemutakbrzydkopiszesz? Do cholery, po chuj każdy zagląda do moich zeszytów. To naprawdę takie ciekawe? Nie sądzę. Po chuj się na mnie gapicie, przecież nie wyglądam jak kosmita. Dajcie mi już święty spokój. ŚWIĘTY SPOKÓJ

UNEEDMEMORETHANINEEDU

..

dość, umieram.

poniedziałek, 24 sierpnia 2009

niedziela, 23 sierpnia 2009

amazing

Moja cierpliwość do świata skończyła się w momencie, kiedy zniknął maj lovv sony h10, a nienawidzenie wzrosło dwudziestokrotnie. Od tamtej pory przez głowę przeleciało mi milion myśli zrobiętemuzdjęcie. Nie będę opisywać uczucia przeszywającego czegoś, gdy milion razy przypominałam sobie, że nie ma czym. Bo palcem przecież nie pstryknę. Ktoś mi powie, że przesadzam, to tylko rzecz. Ale czym jest tęsknota za czymś, co się MIAŁO w porównaniu do RZECZY, no czym? Jako dobra osoba mogłabym teraz życzyć złodziejowi, by aparat mu dobrze służył i robił piękne zdjęcia. Mogłabym też mieć nadzieję, że jest w dobrych rękach, tj. rękach, które wiedzą, co to aparat cyfrowy i nie będą nim rzucać o ściany. Cóżcóż, łatwo się domyśleć, że nawet nie przeszło mi to przez głowę, a nawet nie zahaczyło o wystający włosek. I przysięgam, jeśli przyjdzie mi spotkać człowieka, który zawinął mój aparat, przysięgam, pieprznę mu w twarz z całej siły razy dziesięć.
Na koniec, mogę prosić mamęitatę, żeby przestali wciąż gdybać i robić mi wyrzuty sumienia? Bo sama wcale nie zdąrzyłam ich wytworzyć. Proszę siostrę, żeby przestała non stop wypytywać jak to było - spałam, nie wiem. Proszę resztę, żeby nie udawali, że im przykro, bo to wielka strata. I dziękuję tym, którzy naprawdę się przejęli, co by nikogo nie urazić.

Ale co ja będę pisać, przecież mi nie zależy. Już mi słabo od tych kłótni.


edit.
Czy to ja jestem tak naiwna, żeby nie podejrzewać nikogo ze znajomych, czy to moja matka popada w paranoję? Kiedy mówię, że nie pamiętam, co mówiła mama wiktora, ta zaczyna coś gadać, że cwaniacy się ubezpieczyli. Boże, z kim mi przyszło żyć pod jednym dachem.

sobota, 22 sierpnia 2009