wtorek, 22 września 2009

coda

Śniło mi się, że do matury zostały dwa tygodnie, a ja i moje przygotowania były w najdrobniejszym proszku. Pyłek rozpierdalacz. Pierwsza myśl po każdym przebudzeniu: dzisiajzacznęczytaćlektury, dzisiarozpiszęogółwszystkiego, dzisiajzacznęsięuczyć. łan tu fri i jest wieczór, i chce się robić tylko nic. Następnego dnia, o 6 rano rzucam budzikiem o ścianę i mówię, że niedamradywstać. Szkoła ssie. Codzienny maraton po portalach internetowych i ściemnianie, że pani od polskiego dzisiaj o nas zapomniała, że dostałam 5, że byłam w szkole. Niech mnie ktoś chlaśnie w ryj. Widzę jak moje stopy grzęzną w błotku, o, już kolana. Zatapiam się coraz głębiej, czuję jak coś skręca się w żołądku. Skręca żołądek. Zakopuję się w tym syfie, idę na dno, wypływam, dławię, krztuszę, łapczywie chwytam resztki powietrza, co by się nie udusić. Kulę się tak mocno, że łokcie wbijąją mi się pod żebra. Odcinam dopływ krwi do stóp, jest zimno. Topię się w dziwnym uczuciu tęsknoty niewiadomozaczym. Zdzieram paznokcie.


on risque de pleurer un peu si l'on s'est laisse apprivoise

piątek, 18 września 2009

rui (18.09. 01:03)
buziaki

środa, 16 września 2009

hallelujah

Mam cholerne szczęście. Mam cholerne szczęście, bo w głowie trzymam masę wspomnień. Łupawa - najpiękniejsze dni, włochy z kochaną, łupawa, melina, baszta, moto, gimanzjum, łupawa, t.y, szkoła policji, chlory, kaszeby, wrocław, woodstock, karwno, urodziny, imprezy, ogniska, jezusy, sułkowskiego. Wszystko ze mnie zeszło. Wyję w dłonie. Od dawna potrzebowałam takiego chlast! po ryju. Nie potrafię układać zdań, kiedy jest mi dobrze. cya


to nic, jutro i tak będzie gorzej.

sobota, 12 września 2009

i'm not done



Na PP zostawiłam pustą tabelkę. Nie posiadam żadnych umiejętności, nic nie osiągnęłam, nie mam wad i zalet, a doświadczenie zawodowe równa się zeru. W rubrykę zainteresowania wpisałam film i kulturę japońską. Kto nakręcił léon'a ?

czwartek, 10 września 2009

so cold





Nie mam już siły. Tak zimno..

wtorek, 8 września 2009

XXZ

Dzień był okropny. Ale nie zakańczając go, nie stawiając kropki - nadal jest potworny. Teraz już wszyscy nauczyciele mają mnie na czarnej liście i vice versa. XXZ odnosi się do nauczyciela w sposób arogancki i ironiczny. XXZ jest ignorantką. XXZ zachowuje się w sposób niegrzeczny i niegodny liceum ogólnokształcącego. XXZ zadziera nosa, a jej wulgaryzm w stosunku do kolegi z ławki bije rekordy. XXZ nie integruje się z klasą, trzyma się na uboczu. XXZ pyskuje do wice dyrektorki. XXZ komentuje każdy żart rzucony przez rówieśników. XXZ pierdoli szkołę od piwnicy po sam sufit. XXZ nie przebiera w słowach przy pokoju nauczycielskim. XXZ morduje wszystkich w myślach. XXZ szydzi, kiedy tylko znajdzie okazję. XXZ stała się konfliktowa i impertynencka, ale to już jasne. XXZ jest niekulturalna, opryskliwa i nadużywa wulgaryzmów. XXZ napisała próbną maturę z angielskiego na 80%. XXZ rok temu zaliczyła na 86%. XXZ nie czyta lektur. XXZ nie uczy się w ogóle. XXZ się boi. XXZ spuszcza wzrok, kiedy dostaje po głowie. XXZ uśmiecha się, kiedy dostaje po głowie. Dla XXZ doprowadzenie do szału nauczyciela jest swego rodzaju wygraną. XXZ jest opryskliwa. XXZ płacze w sobie. XXZ nie wie, dokąd ma iść na studia. XXZ nie wie, z czego pisać maturę. XXZ wie, że nie poradzi sobie z rozszerzonym językiem angielskim i geografią. XXZ skończy marnie. XXZ mówi, że pojedzie z kolegą na rowerze w świat, bez jego zgody. Bo kolega XXZ też nie idzie na studia. XXZ lost her way. Mama XXZ kupiła garnki za 3 tysiące. XXZ dąży do tego, by na ostatecznym świadectwie mieć zachowanie poprawne. XXZ ma 4 godziny nieusprawiedliwione. XXZ to śmierdzący na 85587839657368957211201,(3) km leń XXZ nie chodzi na wf i matematykę. XXZ ma świadomość, że wszyscy mają ją za zero. XXZ jest ponadto. XXZ jest tak zbuntowana, że mama koleżanki XXZ nie wie, co mówić. XXZ ma nadzieję, że życie ją ominie. XXZ tęskni. XXZ potrzebuje kogoś, z kim mogłaby spać w jednym łóżku. XXZ codziennie umiera na nowo.

poniedziałek, 7 września 2009

king sebastiao

W trakcie rozmowy z rui. Bbl, więc postanowiłam na świeżo coś teges. Dogadujemy się, ale nie mogę przestać pisać iwantto, iwould, ican't, ilike, ilove, i i i i, jajajaja. Pieprzone ja. Trochę się boję.
Nie wraca przez długi czas, coś się stało z komputerem. Przez moment przestraszyłam się, że już dzisiaj nie wróci. Chciałam złapać za telefon i zadzwonić, czy wszystko ok, czy będzie. Brawo. Gratuluję pomysłowości. Dziwnie mi.

piątek, 4 września 2009

so easily

chyba czas odpisać.

coco

Czas na przemyślenia tej, której zakupy sprawiają ogromną przyjemność.
Chciałabym mieć dużo pieniędzy, kupić wszystko, na co mam ochotę bez patrzenia na cenę, niczego sobie nie odmawiać, by mieć to drugie. Mama mówi, że trzeba było znaleźć sobie pracę w wakacje. Może i prawda, ale myślę, że w życiu jeszcze się napracuję, a na razie odgrywam rolę ucznia. Nie za dobrze się w niej czuję, ale nic nie poradzę przecież. Chociaż ostatnio usłyszałam, że nie ma rzeczy niemożliwych. Nie utkwiłoby mi to w pamięci, gdyby wyszło z ustekranu innej osoby. Nawet mogłabym za to zjechać autora słów, ale tak się nie stało. Pomyślałam i rzeczywiście ma rację. Nawet jeśli coś jest nieracjonalne, trzeba pamiętać o możliwości, że coś ma całkiem inny obraz niż ten, na który patrzymy. you know what i'm mean. Ale do rzeczy. Jestem pusta, tak jestem pusta. Uważam, że peniądze w portfelu polepszyłyby mi humor. Żyję w świecie, gdzie trzeba być trendi i czy może wczoraj nie mialaś na sobie tej bluzki? Śmieję się z trampek na szpilce, w których widziałam dzisiaj dziewczynę ze szkoły. Patrzę z pożałowaniem na chłopaka w sandałach i białych skarpetkach. Szydzę z tej, która nosi różową koszulkę do czerwonych spodni. I wcale się nie kryję z moją miną jestemlepsza. Ale wiemy, że to tylko pozory. see ya

Rui jest naprawdę wspaniały, znów uśmiecham się do monitora.

środa, 2 września 2009

goddamnyou

it'saprettydaytolie, spójrznasiebiepowiedzkimtyjesteś - co to właściwie ma być? no pytam
Co takiego zrobiłam, że mam czuć się winna? Wyrażałam swoje myśli i emocje? To takie złe, c'nie? Co by ci dało czytanie
mnie? Byś skomentowała 'gunik, weź ty' albo 'co się dzieje w twojej głowie :| ', jak ostatnio? Sorry, że dobierasz sobie przyjaciół, którym nie możesz się wypłakać - sama przyznałaś. Sorry, że nie jestem tobą. Nie chciałam, żebyś o wszystkim wiedziała. Nie jestem kłamcą.


wtorek, 1 września 2009

icouldloveyou



tak blisko, mogłam cię dotknąć.

poniedziałek, 31 sierpnia 2009

schoolsucks

Nawet trochę mi smutno, że ten dzień był taki spokojny, bez niczego nadzwyczajnego. Zauważyłam, że ludziom coraz ciężej jest rozstawać się z wakacjami i takimi tam. Doszło do tego, że nawet ja chcę przeżyć ostatni dzień wakacji jakoś tak fajnie. Przecież jutro też jest dzień, nigdy nie czułam potrzeby zabawy w sylwestra, czy urodziny. Nigdy nie chciałam czcić dni. Ale dzisiaj chyba było mi trzeba jakiegoś taniego wina, czy dużej ilości piwa. Ostatni dzień wakacji dobiega końca. Zaraz ruszę się do znalezienia jakieś białej koszuli i nieporwanych rajstop. Zacznie się wstawanie o piątej, obiady, jeżeli będą, o 18. Koniec weekendów dodwudziestejdrugiejpozadomem. Koniec łażenia w piżamie do 15. Koniec obijania się na wszystkie strony, o każdy róg. Czekają na mnie lektury z 3 lat i już zapowiedziany sprawdzian z matematyki. Ale zaraz, zaraz.. Co tak właściwie było na matematyce? Nie pamiętam? Ah, tak.. Wtedy nie chodziłam już do szkoły. Po prostu ją olałam. Kusi mnie to olewanie. Love it.

-Hej, spierdalaj.
-Co?
-No spierdalaj.
-Ale o co ci chodzi?
-Nie rozumiesz? Spier-da-laj.


I'll stay at home, ok? please, błagam

i'm not done

To naprawdę zadziwiające z jaką łatwością wszystko ze mnie spływa. Gdyby nie to, że nie czuję zewnętrznego dyskomfortu pomyślałabym, że ktoś wylał na mnie wiadro oliwy. Nie złośliwie, tylko tak o, żeby było mi lżej. Ale czy jest mi lżej? Tyle razy mówiło się, że lepiej być tym głupim, żyjącym tak PO PROSTU, z dnia na dzień, z chwili na chwilę. Nic nie planujesz, nie martwisz sie o jutro, pojutrze i zakilkalat. Wtedy nic nie jest trwałe, do niczego nie trzeba się przywiązywać, a koniec boli mniej, prawie w ogóle. Ale czy tak jest lżej? W pewnym stopniu na pewno tak, jednak kiedy człowiek został stworzony do innego życia, ciężko mu odzwyczaić się odcodziennych tortur myślami, czy katowania się swoim jestestwem. To co miało być lżejsze staje się gorsze niż 10 tonowe kowadło spadające na głowy animowanych kolegów - krolików baksów. I co mi po tej oliwie? Szybciej chodzę na trudne spotkania. Co z tego, skoro nic z nich nie wynoszę? Żadnych nowych doświadczeń, emocji, wszystko jest takie samo. Chyba życie mi się znudziło. Nie jest mi lżej. 
 
 

niedziela, 30 sierpnia 2009

theendforever and ever

Teraz możesz dać pięknego buziaka w mój wielki, biały zad, bo gówno możesz. Tak jak masz to w zwyczaju, idź postaw wielkiego kloca gdzieś pod drzewem, bo na nic więcej cię nie stać. Znów moja subtelność osiąga apogea. Już nie będzie czytania pamiętników, blogów. Nie otworzysz przez przypadek archiwum i nie wleziesz mi na pocztę. Nie będzie, bo mi nie zależy.

sobota, 29 sierpnia 2009

when i grow up.

Znaczenia moich snów idealnie podpasowują się pod rzeczywistość. Kto by pomyślał. I chyba to pierdolę, chyba idę się upić. Skoro ty możesz, to ja też. A tak, pierdolę to.



oddajcie mi aparat