piątek, 17 lipca 2009

you are the one

Myślałam, że minęły już te czasy, kiedy mówiono, ze mam 15 lat. I jeszcze mówią mi, że ci się podobam. pierdoleeeee
kurwajapierdole nienawidzę c(s)ię

edit.
nie jest mi dobrze. nie jest mi dobrze, bo uświadamiam sobie, że już nie śnię o t., że już za nim nie tęsknię. chociaż ostatnio był jeden sen, ale nie pamiętam. jestem zła, bo to wszystko znikło, uciekło, wyparowało. robię sobie wyrzuty sumienia, bo nawet mi nie zależy dla niego rysować albo nie chce mi się zagadywać na gg, czy jest. nawet nie chce mi się pisać na telefonie, czy żyje, pytać, czy jest. smutne to, ze coraz mniej o nim pamiętam. twarz zamazała mi się kompletnie, o głosie nie wspomnę. pierwszy raz od niepamiętamkiedy chce mi się za nim płakać. chce, nawet czuję coś mokrego pod palcem. już tak dawno nie płakałam. miałam nadzieję, że mnie wyleczono z tej przypadłości. ale przecież pamiętam, cholera. pamiętam?

edit.2
w śnie miał przyjść na spotkanie dawnych 3. klas gimnazjalnych, a ja się bałam i mówiłam, że mnie nie będzie.

edit.3
!!! śniło mi się placebo! na początku byłam dalej od sceny, ale kiedy była przerwa między zespołami placebo zaczęło grać. ludzi nie było, podeszłam pod samą scenę, mogłam zrobić nierozmazane zdjęcia, molko miał włosy do policzka, był młody. zaśpiewał mi do kamery, przybliżył twarz i zaśpiewał. później wziął mnie za rękę i prowadził na scenę jakimiś korytarzami, leciałam za nim. nie mogłam znaleźć steve'a, wiedziałam, że tam był, ale nie mogłam obrócić głowy. zeszli bez pożegnania, zostawili mnie samą na scenie. a później jakiś drech chciał mnie zgwałcić.
sprawdzę aparat, może coś tam będzie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz