A dzień wcześniej pisałam smsa, że chciałabym wybrać się do psychologa. Ale T. jak zawsze mądry i spostrzegawczy zaznaczył, że ch*je sporo biorą za kilka wizyt, bez obrazy. No, ale nic mi nie jest. Rozmawiam, jak wcześniej, czyli nie rozmawiam, krzyczę, jak kiedyś, wyraz twarzy mam taki sam, tylko kolor włosów inny. Pewnie chce odwrócić od siebie uwagę, bo sam jest samotny i ma na pieńku z matką.
Powinnam teraz się ubierać i lecieć załatwiać telefony, ładowarki i inne duperele. Później powinnam posprzątać i pojechać do łupawy. Jak zawsze się nie wyrobię i wyjadę zostawiając śmietnik wszędzie tam, gdzie byłam chociaż przez 5 minut.
Kilka razy dziennie odwiedzam te same strony z nadzieją, że w końcu ktoś odpisał, zostawił komentarz, czy po prostu wszedł. Czekam, czekam, czekam, żeby chociaż na trochę skontaktować się ze światem. cya

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz