- blueberry pie
- ok, maybe not that fast
Choć nie zrobiłam nic, stwierdziłam, ze zasługuję na dzień labanacałego, wolny od wszelkiej nauki, od wszystkiego, co związane ze szkołą. Postanowiłam robić wszystko oprócz nauki, czyli to, co zwykle. Komputer-lodówka-komputer-wanna-komputer-czajnik-komputer. Może jeszcze zaciągnę całąsiebie pełnązapału do ferdydurke, bo mimo moich wcześniejszych narzekań na skalę odziemidonieba i z powrotem, gombrowicz wcale nie jest aż tak irytujący. Kolejnym krokiem mogłaby być pewna sympatia do tej książki, coś na wzór lubienia. Zdziwiłabym się, bo w mój ranking lektur kończy się na numerze 1 - buszujący w zbożu. Numer jeden, chociaż pamiętam tylko imię holden i jego miłość, wiecznie z lekko otwartymi ustami. No i może coś błyska o siostrze i łyżwach. Pamiętam też furię holdena i szczoteczkę w gardle. Ale to tyle.
w końcu mogę wciągnąć moje zakolanówki
zdjęcie mi sie bardzo podoba
OdpowiedzUsuń