Słyszę jego bełkot za plecami. Mówi, że nie ma sensu tutaj siedzieć, wpadliście w niezłe gówno. Po kolegę przyjechała straż miejska i czekają na policję. Mówi, żeby nie marnował czasu, bo to może potrwać do wieczora. Wpadliście w niezłe gówno, ale ty masz szczęście. Wszyscy wiemy, ale ty masz szczęście. Robi kolejne kółko. Staram się odwrócić wzrok. Niezłe gówno, koleżko. Bagno po uszy.
Robią duże kroki, kierując stopy ku zewnętrznej stronie. Ich ciała kiwają się na boki, raz, co dwa. Są tu królami, tutaj są bezpieczni. To jest jedyne miejsce, gdzie mogą czuć się lepsi od każdego, nawet od siebie samych. Przekonani, że każdy chyli czoła przed ich marną sylwetką. Twarz mają zasłoniętą kłębem dumy, nic nie jest w stanie przedrzeć się przez te opary. Taki ich osobisty raj.
Niezłe gówno.
Charlie i Goldie nie znają się.
Dziś poprosiłam mamę o kostkę mydła.


sztorm, wpadliscie w niezle gowno
OdpowiedzUsuń