piątek, 15 stycznia 2010

hurahura

koleżanka mi pisze, że mam pałę z historii. i to jest wstyd. nie, że pała, to nie wstyd. każdemu może się zdarzyć nie zaliczyć przedmiotu. raz, to że się nie umie, raz, że się nie chodzi, nie chce się, czy nie ma się ochoty. każdemu, przecież. wstyd, że wiem o tym od kogoś, kto nie jest nauczycielem. kto chodzi na lekcje regularnie. ktoś kto ma jako-taką frekwencję, niemalże bardzo dobrą, pisze mi, że mam pałę z historii. i, że nie było mnie przy tym. ja tej pały nie mam, bo nie chodzę. przecież mówiła mi, że na trzy nawet mogę się starać. więc bylam spokojna, bo trzy to spokojnie. ale nie chciało mi się, więc miało być dwa. okazało się, że to jeszcze niżej, bo jeden. ale ja zaliczę. tylko wstyd. nie przed nauczycielami, tylko przed innymi. bo wiedzą, że nie chodzę, a przecież mogę umieć, tylko nie chodzę i nic nie robię. wstyd, że nie potrafię mimo że mogłabym. i tak wyobrażam siebie w trzeciej ławce od ściany. za każdym razem tylko bazgrałam swoje, kreśliłam, nie słuchałam. a mogłabym, bez wysiłku. i to jest ten wstyd, choć tak naprawdę nie ma przed czym. ale ja to czuję i już. i jest mi wstyd, bardzo.
oh, za bardzo stachura mnie pochłania, za bardzo. bo teraz czuję się cala jego słowami. było mi potrzeba takiego zastrzyku. teraz nawet nienawiść, mimo że silna, jakaś nie moja.

1 komentarz: