wtorek, 30 grudnia 2008

Sweet.

No tak, stary, dobry Zelmer Odkurzacz właśnie leżakuje na śmietniku. Trąbiłam na wszystkie strony świata, że poleciał z niego dymek.. to nic, musieli poczekać aż wtyczka wybuchnie ._. No i jest nowy. W ogóle takie rzeczy można wynosić na śmietnik?

Podejrzewam, że nie wie co ma robić w sylwestra, dlatego taki - 8( . Godzinę temu też nie wiedziałam, a jednak. Jakiś Lubuń? Znam 3 osoby na krzyż? Cool -.-Oby szybko minęło.

Edit.
nigdzie nie idę, i dobrze

poniedziałek, 29 grudnia 2008

Totoro.

Niedługo "my neighbour totoro", hu. Zostawiłam czapkę i lusterko.
Mam na brzuchu jakieś swędzące plamy //

I nie ma to jak schudnąć w święta.

sittin' drunk on a wagon to mexico

Urodziny były przednie, przymykając oko na pewne incydenty.. fcuk, mój brzuch
Chyba nie jestem w pełni ruchowej, umysłowej i czuciowej. Shit, co ja w ogóle.. Zamykam oczy widzę kieliszki wypełnione po brzegi wódką. Geez -_-

Nie, tym razem Arizona nie jest "napojem bogów", zielona herbata. Tylko, kurde, nikt nie chce mi jej podarować, tylko 10 zł.

piątek, 26 grudnia 2008

Jackie left.

"Kraina wiecznej imprezy", "Centrum szkolenia K1 Team", "Łupawok" albo po prostu Łupawa city na najbliższe 4 dni, czy tam 3. A kot of kors odstawia swój mega żywiołowy rytuał pożegnalny, biegając po całym mieszkaniu ze znienawidzoną rybką w pysku.

wróg nr 1, cat's enemy
bitwa / w szponach bestii, cosy
po walce, rybka zapadła się pod ziemię, ani śladu


A więc w drogę

czwartek, 25 grudnia 2008

Firstly

"tęsknię, ale takiego wychujania chyba nigdy nie doznałam. dwoje popaprańców nie może być razem. nie da rady wyciągać siebie i kogoś z dna. nie da rady być z popaprańcem w ogóle."

miejmy nadzieję, że mylog nie usunie tamtej zawartości


obczajam, obczajam blogspota