skip to main |
skip to sidebar
au revoir
Pewne sytuacje skłoniły mnie do poważnych rozważań nad swoją przyszłością. Najpierw miały być studia, potem wyruszenie w świat. Dzisiaj studia odpadły, bo przecież, co może wynieść z życia babka po trzydziestce. Wszystko ok, mam samochód, prowiant, ubrania, wszystkie przewodniki, mapy, aparat, rozmówki, przenośny akumulator do prostownicy i laptopa. Pominęłam etap zdobywania tych wszystkich rzeczy, ale nieważne, coś się wymyśli. Na razie europa, azja. O wizy się nie martwię, coś się wymyśli. Na pewno zahaczę o usa. Jak się tam dostanę z samochodem bez pieniędzy? Coś się wymyśli. Do afryki jakoś mnie nie ciągnie. A! Pominęłam załatwienie fałszywych dokumentów, najlepiej by było mieć ze 3 tożsamości. Po co? Nie wiem. Jak? Coś się wymyśli przecież. Nie wrócę do kraju, bo nie będę miała do czego. Pewnie uschnę gdzieś na pustyni albo w kanionie, albo porwą mnie do obozu pracy, albo aresztują komuniści. Cały mój plan opiera się na zdaniu 'coś się wymyśli'. Ale tak naprawdę brak mi odwagi na takie życie.

nic mnie tu nie trzyma
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz