Robisz z siebie czarną owcę. Co chwilę słyszę, że chcę cię wygryźć z rodziny, jak by mi na niej zależało. Co rusz cię poniżam, obrażam, pyskuję, wrzeszczę, jestem niemiła, opryskliwa, niedojrzała, głupia, arogancka, nieodpowiedzialna i wszędzie zostaje po mnie brud. Ostatnie co pamiętam to to, że nie mogę wychodzić bez pozwolenia. Mam 18 lat. Dobra.. prawie 18 lat. Za każdym razem pytam czy mogę wyjść do koleżanki po zeszyty, spotkać się ze znajomymi, spać u kasiopa. Mówiłaś też coś o zarabianiu pieniędzy, coś w stylu: dopóki z wami mieszkam i biorę od was pieniądze mam was słuchać. Całkiem spokojnie - "Z tego co mówisz wynika, że jestem zakałą tej rodziny, ale poczekajcie jeszcze rok" Dopiero się zaczęło. Już nie byłam niedojrzała, teraz myślałam, że jestem dorosła, ale się myliłam. Powiem ci, że zdziwiłabyś się. Sama powtarzasz, że mnie nie znasz, więc na jakiej podstawie możesz mnie osądzać. Zdziwiłabyś się, bo wcale nie czuję się dojrzałą osobą. Ale nawet gdybym ci to powiedziała, gdybym opisała siebie - nie uwierzyłabyś. Nadal miałabyś fałszywy obraz mnie w swojej głowie. Nie mam zamiaru się przed tobą otwierać, czy spoufalać, od początku nie było nam dane zostać przyjaciółkami. Nie moja wina, że razem z ojcem stworzyliście osobę aspołeczną, raniącą was na każdym kroku, na dodatek nie czującą potrzeby integrowania się z rodziną. Już rozwijając się w twoim brzuchu w głowie pojawiło się malutkie ziarenko, taka mała, pieprzona bomba, z moim charakterem, poglądami i tymi innymi. Przez lata rozwijało się, wypuszczało dorodne owoce, gniło, wybuchało. Teraz macie potwora. Zachciało wam się dzieciaka..Płaczę bo c(s)ię nienawidzę, mamo.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz